Coraz większy problem z wrakami

Procedura jest zawiła. Żeby starostwo mogło sprzedać, bądź oddać na złom samochód ściągnięty z ulicy, musi się stać jego właścicielem. Oznacza to sprawę w sądzie i ciągnące się latami procedury. Tymczasem za stojące na parkingu auto trzeba płacić.
Samochód może zostać usunięty z parkingu bądź drogi, bo zagraża bezpieczeństwu bądź wygląda na porzucony. Autami utrudniającymi ruch zajmują się służby starosty. Przedstawiciele powiatu nie ukrywają, że sprawa jest trudna i w dodatku kosztowna.
– Żeby coś z takim pojazdem zrobić powiat musi być jego właścicielem na podstawie prawomocnego wyroku sądu. Żeby tak było, trzeba przejść całą procedurę, która jest kosztochłonna i długa – mówi Leszek Wytrzyszczewski, naczelnik Wydziału Komunikacji i Transportu w powiecie świdnickim.
Przedstawiciele powiatu tłumaczą, że takie sprawy trwają od 2 nawet do 4 lat. Jeśli powiatowi uda się już przejąć pojazd, wówczas może go albo sprzedać na licytacji, albo oddać do demontażu. Jeśli auto zostanie zutylizowane, przedstawiciele starostwa mogą otrzymać od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska specjalną dopłatę. Do ubiegłego roku wynosiła ona 4 tys. zł, później została zmniejszona do 2 tys. zł. Przedstawiciele powiatu nie ukrywają jednak, że dopłata nie pokrywa kosztów holowania i przetrzymywania samochodów na strzeżonym parkingu.

Dodatkowo oprócz samochodów ściąganych z dróg na bieżąco powiat otrzymał również po zmianie przepisów w 2010 roku „w spadku” od Urzędu Skarbowego 57 pojazdów. – Teraz zostało ich nam jeszcze 13. Parę udało się odrzucić jako niewłaściwie zadekretowane. Za te, które nie stanowią zagrożenia, ale są porzucone, odpowiada już burmistrz czy wójt – przypomina Leszek Wytrzyszczewski.
Przedstawiciele ratusza tłumaczą z kolei, że w ubiegłym roku w ogóle nie musieli ściągać z ulic porzuconych samochodów.
– Procedura jest taka, że po ustaleniu przez straż miejską tożsamości właściciela pojazdu urzędnicy kontaktują się z nim, informując o konsekwencjach związanych z usunięciem pojazdu przez miasto. Mieliśmy takie przypadki, ale powiadomieni właściciele sami zabierali pojazdy blokujące parkingi – mówi Andrzej Radek, zastępca burmistrza Świdnika.
Podobnie, jak w przypadku powiatu, ratusz również dostaje dotację za złomowanie starego auta.
– W przypadku utylizacji pojazdów przez miasto otrzymujemy dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Jednak nie pokrywa ono całych kosztów ponoszonych przez miasto – dodaje Andrzej Radek. (kal)