Darczyńców nigdy za wielu

(7 sierpnia) Piknik Rodzinny w Okunince połączony ze zbiórką charytatywną na rzecz Kuby Bernacika z gminy Chełm po raz kolejny pokazał, że Polacy są hojni i otwarci na pomoc bliźniemu. Zebrano sporą kwotę, ale akcja trwać ma do 28 sierpnia i wtedy nastąpi podsumowanie.

Piknik, który zorganizowano w niedzielne południe na plaży głównej nad Jeziorem Białym, przyciągnął sporo wczasowiczów. Atrakcji nie zabrakło – były strefy animacji, relaksu i zabawy. Można było spróbować licznych potraw regionalnych przygotowanych przez koła gospodyń wiejskich. Dla dzieci przygotowano zabawy i gry, a starsi mogli się bawić przy ukraińskiej muzyce. Chętni mogli też robić zdjęcia z pluszakiem, a dla każdego były quizy, zgadywanki i łamigłówki nagrodami.

Piknik miał jeden główny cel – zbiórkę na leczenie Kuby. Kwestowały gospodynie z KGW Krokodylki z Okuninki, jak również rodzina chłopca oraz wiele osób o złotym sercu. Jednym z wyjątkowo zaangażowanych osób jest Piotr Lisowski z Okuninki, którego udział w całej akcji nie ograniczał się do zbierania pieniędzy w barze i wypożyczalni sprzętu (to i to „U Drwala”). Przede wszystkim mobilizował wszystkich znajomych przedsiębiorców, aby wsparli akcję (z całkiem niezłym sukcesem – większość największych klubów nocnych oraz lokali zgodziła się dołączyć do akcji).

Kuba potrzebuje rehabilitacji

28 sierpnia 2018 r. Kuba, wtedy dwunastoletni, wyszedł bawić się na dwór. Chłopcy bawili się w komandosów. Powiesili „wroga” na ogrodzeniu. Kiedy Kuba zaczął się dusić, pociągnęli go w dół, co jeszcze bardziej zacisnęło pętlę. W końcu jeden z nich pobiegł po pomoc. Reanimacja powiodła się, Kuba przeżył. Ale w szpitalu spędził 2,5 miesiąca. Do domu wrócił na wózku inwalidzkim, nie mówił. Z powodu niedotlenienia nastąpił niedowład czterokończynowy. Intensywna rehabilitacja i upór matki sprawiły, że Kuba zaczyna chodzić, wróciła mu mowa, choć niewyraźna, zaczął pisać.

– Postępy są teraz niewielkie i czuję, że mnie ta sytuacja zaczyna przygniatać. Jest mi zwyczajnie bardzo ciężko. Bo tak naprawdę sama borykam się ze wszystkim, a to wcale nie jest łatwe – mówi pani Anna, mama Kuby, która pracować nie może, bo chłopak wymaga nieustającej opieki. Żyją z zasiłków wypłacanych przez MOPS. Nie ma mowy, by wystarczyło na leczenie, na rehabilitację. Ta ostatnia jest codziennie i w dodatku prywatnie.

Kuba chodzi do szkoły specjalnej. Zaraz po wypadku rówieśnicy z dawnej szkoły Kuby pisali do niego, wysyłali filmiki, życzyli powrotu do zdrowia. Dziś już nikt o nim nie pamięta.

Wciąż trwa prokuratorskie śledztwo, bo do dziś nie ustalono, kto Kubie zrobił krzywdę. Pani Anna opowiada, że policja chciała nawet niedawno Kubę przesłuchać, ale to jest zupełnie bez sensu. On nie pamięta wypadku.

Wszyscy chętni mogą wspomóc leczenie Kuby, m.in. poprzez wpłatę 1% podatku PIT na konto: Kuba Bernacik nr KRS 0000559099.

(pk, fot. Grzegorz Wołoszun)