Odebrali nam zalew czy nie?

Zbiornik powstał dzięki pracom społecznym mieszkańców w latach 70–tych XX wieku. Celem utworzenia zbiornika retencyjnego była m.in. ochrona przeciwpowodziowa oraz udostępnienie mieszkańcom atrakcyjnego terenu rekreacyjnego. Początkowo (w latach 50-tych) PKP planowało stworzyć na tym terenie stację towarową. Tory miały przebiegać wzdłuż Bystrzycy, a dworzec stanąć w pobliżu dzisiejszej tamy. Dzięki staraniom Romualda Dylewskiego, zmarłego w styczniu tego roku urbanisty i wybitnego architekta z Lublina, współprojektanta Zalewu Zemborzyckiego oraz geografa i społecznika Kazimierza Bryńskiego z UMCS plany te udało się zmienić, a stacja powstała ostatecznie w dzielnicy Tatary. W powstawanie zalewu zaangażowanych było około 40 tysięcy lublinian uczniów i pracowników, którzy uczestniczyli w prowadzonych w czynie społecznym pracach budowlanych. Zalew powstał na podmokłych, torfowych łąkach. Zbiornik ma powierzchnię 280 ha i 12 kilometrów linii brzegowej.

Tuż przed wyborami samorządowymi w Lublinie zjawił się Przemysław Daca, prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, żeby odebrać miastu „zaniedbany Zalew Zemborzycki”. Było dużo szumu medialnego. Niektórzy oceniali to jako zagranie przedwyborcze. Jak było dokładnie, nie wiadomo. Jednak po wyborach temat ucichł, więc sprawdziliśmy: co się dzieje z zalewem?


– Wystąpię do pana ministra Marka Gróbarczyka z wnioskiem o natychmiastowe przejęcie zbiornika przez Wody Polskie – zapowiadał we wrześniu ub. roku Przemysław Daca podczas swojej wizyty nad zalewem. Jego zdaniem Zalew Zemborzycki jest w złym stanie. Prezes zapowiadał też m.in. wydobycie torfu z dana zalewu i rewitalizację samego zbiornika oraz rzeki Bystrzycy.

Prezesa skrytykował prezydent Lublina

– Od wielu lat, współpracując z lubelskimi naukowcami, dyskutujemy, jak oczyścić zalew. Spuszczenie wody ze zbiornika to wariant zbyt kosztowny i radykalny. To byłaby kilkuletnia przerwa w funkcjonowaniu zalewu, a samo spuszczenie wody stałoby się katastrofą ekologiczną skutkującą zniszczeniem życia w Zalewie. Wyjęcie 5 milionów metrów sześciennych torfu potrwa około trzech lat. Do tego dochodzi logistyka – gdzie go składować w gęsto zaludnionym obszarze wokół zbiornika? – pytał we wrześniu ubiegłego roku Krzysztof Żuk, prezydent Lublina, na spotkaniu z dziennikarzami. Pomysłem ratusza było zdjęcie namułu poprzez specjalne urządzenia – refulery, które po prostu odessą go z dna Zalewu Zemborzyckiego. Według szacunków grubość torfu na dnie Zalewu Zemborzyckiego w tej chwili wynosi od 40 do 80 cm. To w nim znajdują się zarodniki zakwitających sinic, które niemal rokrocznie uniemożliwiają kąpiel w zalewie.

Zalew u wojewody

Decyzja co do przejęcia zalewu przez Wody Polskie została potwierdzona przez wojewodę lubelskiego Przemysława Czarnka. – Na podstawie prawomocnej decyzji wojewody lubelskiego z dnia 8 października br. dotyczącej reprezentacji Skarbu Państwa przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie i wykonywania praw właścicielskich w stosunku do wód rzeki Bystrzycy wraz z wodami Zalewu Zemborzyckiego oraz gruntów pokrytych tymi wodami, Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Lublinie wystąpił do prezydenta miasta Lublin o przekazanie dokumentacji technicznej zbiornika i obiektów hydrotechnicznych położonych na gruntach Skarbu Państwa – tłumaczy Jarosław Kowalczyk, kierownik Zespołu Komunikacji Społecznej i Edukacji Ekologicznej Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Jak dodaje, obie strony są na etapie przekazywania niezbędnej dokumentacji.

Naprawia nadal miasto

Choć obie strony prowadzą w tej sprawie rozmowy, to jednocześnie miasto w dalszym ciągu inwestuje w zbiornik. – W związku ze złym stanem technicznym prawej zapory bocznej prowadzony jest jej remont: wzmocnienie, zagęszczenie i podniesienie niwelety korony. Trwają roboty budowlane związane z rozbiórką istniejącej przepompowni w rejonie ul. Grzybowej. Przepompownia zostanie wybudowana od nowa wraz z wyposażeniem w nowe urządzenia o większej wydajności – tłumaczy Olga Mazurek-Podleśna z biura prasowego ratusza.

Roboty budowlane związane z remontem prawej zapory bocznej Zalewu Zemborzyckiego oraz rozbiórką i budową od nowa przepompowni w rejonie ul. Grzybowej zakończą się dopiero we wrześniu 2019 roku. Ich efektem jest najniższy od wielu lat stan wód Zalewu Zemborzyckiego. – Niski poziom wody musi zostać zachowany, dopóki nie zostaną zrealizowane roboty na tamie – wyjaśnia rzeczniczka. Jaka jest aktualna sytuacja zbiornika?

– Od grudnia do końca stycznia przekazaliśmy Wodom Polskim całą dokumentację niezbędną do przekazania Zalewu Zemborzyckiego łącznie z projektem protokołu i porozumienia dotyczącego rozpoczętej przez miasto inwestycji, polegającej na budowie nowej przepompowni wody oraz remoncie prawej zapory bocznej Zalewu. Na chwilę obecną czekamy na odpowiedź i zajęcie stanowiska w tej sprawie przez Wody Polskie – tłumaczy Olga Mazurek-Podleśna

Emilia Kalwińska