Oni to zrobili!

Dziewiąta wygrana Startu w Energa Basket Lidze. Podopieczni trenera Davida Dedka zdemolowali mistrzów Polski!

Cóż to był za świetny mecz! Koszykarze Startu pokonali w sobotę w hali Globus mistrzów Polski, Anwil Włocławek różnicą aż 25 punktów – 96:71! Podopieczni trenera Davida Dedka mają na swoim koncie już 9 zwycięstw. W tabeli Energa Basket Ligi lepszy jest tylko lider Polski Cukier Toruń, który ma w dorobku jedną wygraną więcej.

– Nikt nie oczekiwał od nas tego zwycięstwa. Spodziewaliśmy się bardzo ciężkiego meczu, przyjechał przecież mistrz – mówił po spotkaniu Mateusz Dziemba, kapitan lubelskiej drużyny, który w sobotniej potyczce trafił pięć „trójek” i zakończył mecz z dorobkiem 18 punktów, najlepszym w obecnym sezonie. – Graliśmy konsekwentnie, efektywnie, szukaliśmy swoich szans. Dopisała skuteczność i zbudowaliśmy przewagę – dodał.

Podopieczni trenera Davida Dedka już na samym początku pokazali Anwilowi, że w starciu z mistrzem zamierzają pokusić się o 9. wygraną w sezonie i nie pozwolą zepchnąć się z ligowego podium. Start wygrał pierwszą kwartę 24:17, prezentując świetną zespołową grę. W drugiej kwarcie goście zaczęli odrabiać straty, a w końcówce po celnym lay-upie Ricky’ego Ledo i dodatkowym wolnym wykorzystanym przez 27-letniego Amerykanina wyszli na prowadzenie 41:39. Trzy sekundy przed celnym końcem rzutem za trzy popisał się Dziemba i do przerwy Start wygrywał 42:41.

Ekipa trenera Igora Milicicia trzecią kwartę rozpoczęła od serii 6:0 i objęła prowadzenie (42:47). Świetnie radził sobie Shawn Jones – po jego akcji włocławianie uciekli nawet na siedem punktów (44:51). To jednak nie przestraszyło gospodarzy, którzy ponownie zaczęli trafiać z dystansu, a że startowcy nie mylili się w sobotę, na cztery minuty przed końcem kwarty, po „trójce” Damiana Jeszke, ponownie objęli prowadzenie (55:53). Chwilę później Ledo zdołał doprowadzić do remis (57:57), jak się później okazało ostatniego w meczu.

Świetna końcówka trzeciej kwarty oraz początek czwartej sprawiły, że 34. minucie gospodarze odjechali mistrzom Polski aż na 23 punkty (81:58). Strzelecką niemoc gości przerwał dopiero Rolands Freimanis, wykorzystując jednego z dwóch wykonywanych wolnych. Na nic się to jednak zdało, bo festiwal strzelecki startowców trwał w najlepsze. Na trzy i pół minuty przed końcem czerwono-czarni wygrywali już 92:65 i wszyscy w hali Globus zastanawiali się czy uda się zespołowi z Lublina przekroczyć granicę stu punktów. Nie udało się, ale nikt w ekipie gospodarzy z tego powodu nie był zmartwiony.

Co ciekawe, w sobotnim meczu oba zespoły oddały po 21 celnych rzutów za dwa, tyle że lublinianie z 35 prób (skuteczność 60 %), a goście z 46 (45,5%). Zarówno Start, jak i Anwil 30 razy rzucały za trzy punkty, tyle że nasi trafili 13 razy (43,3%), a rywale tylko 6 (20 %). KB

Start Lublin – Anwil Włocławek 96:71 (24:17, 18:24, 30:17, 24:13)

Start: Lemar 27 (4×3, 11 asyst), Taylor 13, Carter 10 (1×3), Borowski 6, Laksa 4 oraz

Dziemba 18 (5×3), Jeszke 11 (3×3), Szymański 5, Jarecki 2, Grochowski, Pelczar, Pszczoła.
Anwil: Jones 18, Simon 13 (2×3), Ledo 9, Freimanis 7 (1×3), Dowe 6, oraz Karolak 9 (2×3), Wroten 4, Wadowski 3 (1×3), Sokołowski 2, Szewczyk, Sulima.

Sędziowali: Marek Maliszewski (główny) oraz Łukasz Jankowski, Marcin Koralewski. Widzów: 2500.

W statystyce

Start Lublin Anwil Włocławek
96 punkty 71
38 w „pomalowanym” 36
11 drugiej szansy 8
18 z szybkiego ataku 4
36 z ławki 18
48 zbiórki 38
11 z. atak 15
26 z. obrona 20
27 (92:65) najwyższe prowadzenie 7 (44:51)
19 (81:58) najwyższa seria 8 (39:41)
29:35 czas na prowadzeniu 8:52