Szczęście wisi na siatce

Aula lubelskiej Wyższej Szkoły Społeczno-Przyrodniczej im. Wincentego Pola przy ul. Choiny 2 gdzie odbyła się prezentacja książki Wiesława Pawłata, której bohaterem jest Tomasz Wójtowicz wypełniła się jego kibicami, znajomymi i przyjaciółmi do ostatniego miejsca

Siatkarza Tomasza Wójtowicza kibicom sportu na Lubelszczyźnie przestawiać nie trzeba. To ikona nie tylko polskiej, ale i światowej siatkówki, jeden z najwybitniejszych w historii tej dyscypliny zawodników, były mistrz globu i igrzysk olimpijskich, zdobywca Pucharu i Superpucharu Europy. Właśnie ukazała się książka opisująca historię Jego życia.

Publikacja autorstwa Wiesława Pawłata, dziennikarza, wieloletniego szefa działu sportowego lubelskiej „Gazety Wyborczej” zatytułowana została „Tomasz Wójtowicz. Szczęście wisi na siatce”. I czytając losy sportowej legendy, za jaką bez cienia wątpliwości należy uznać Wójtowicza, trudno się z tym tytułem nie zgodzić.

Autor zagląda na podwórko przy ul. Królewskiej 17 w Lublinie, gdzie swoje pierwsze sportowe kroki stawiał genialny siatkarz. Przypomina także sportowe korzenie Wójtowicza, który zamiłowanie do siatkówki wyniósł z rodzinnego domu. Jego ojciec, Kazimierz był zawodnikiem, a później trenerem, a mama Bogumiła także uprawiała tę dyscyplinę. Niestety, mamą mały Tomek długo się nie nacieszył. Gdy miał niespełna dwa lata zmarła przy porodzie bliźniaczego rodzeństwa, siostry Teresy i brata Wojciecha, także późniejszego siatkarza.

Pisząc o początkach sportowej kariery Wójtowicza Wiesław Pawłat nie mógł nie wspomnieć o Państwowych Szkołach Budownictwa przy Al. Racławickich, gdzie przed 50-laty uczęszczał Wójtowicz.

– W reprezentacji budowlanki grałem też w piłkę ręczna i w koszykówkę, podobnie zresztą jak i mój brat Wojtek, bo on jak zwykle szedł za mną i znowu znaleźliśmy się w jednej szkole – wspomina na łamach książki Tomasz Wójtowicz.

Mało kto wie, że nasz znakomity siatkarz jeszcze jako junior MKS Lublin wraz z nieżyjącym już Henrykiem Siennickim w 1971 roku zdobył swój pierwszy poważny medal – srebro mistrzostw Europy Juniorów rozgrywanych w Barcelonie.

Później sukcesów było co niemiara, z najważniejszymi trofeami – wywalczonym w 1974 roku w Meksyku mistrzostwem świata i dwa lata później złotym medalem igrzysk olimpijskich w Montrealu, po niesamowitej walce w finale z siatkarzami ZSRR .

– To, co działo się później, trudno opisać, bo radość była niesamowita wręcz szalona – Tomasz Wójtowicz wraca na na łamach książki do mistrzostwa olimpijskiego. – Wprawdzie niektórzy mówili, że mamy szczęście, ale ja zawsze twierdzę, że szczęście wisi na siatce i sprzyja temu, kto ma więcej sił, by je przyciągnąć – dodaje nasz mistrz.

Na 180 stronach bogato ilustrowanego wydawnictwa nie zabrakło wątków z życia osobistego oraz zawodowego Wójtowicza. Można między innymi dowiedzieć się jak doszło do tego, że w 2005 roku został ekspertem i komentatorem telewizji Polsat, do dzisiaj komentuje mecze w tej stacji.

Wiele miejsca poświęcono także „Benefisowi Lecha Łaski i Tomasza Wójtowicza”, który odbył się w marcu 2012 roku na Globusie oraz 65. urodzinom mistrza, które na sportowo obchodził we wrześniu 2018 roku, najpierw w Świdniku podczas meczu AZS Politechniki z Legią Warszawa, a dzień później w Lublinie, gdzie w hali przy ul. Kazimierza Wielkiego zagrały drużyny z krajowej elity Cerrad Czarni Radom i Asseco Resovia Rzeszów.

Książkę o Tomaszu Wójtowiczu można zamówić na stronie pracowni graficzno-wydawniczej KKWADRAT (www.kkwadrat.com).Cena: 39 zł.

Krzysztof Basiński

Tomasz Wójtowicz w towarzystwie Wiesława Pawłata (z prawej), autora książki „Szczęście wisi na siatce” oraz Kamila Kawałki, który opracował graficznie wydawnictwo opowiada o tym, jak powstała publikacja