A żona mówiła: – Zostań w budżetówce…

To historia, której słucha się z niedowierzaniem. Jak z amerykańskiego snu, a nie z Chełma. A to właśnie tutaj Henryk Kartaszyński stworzył firmę, która jest światowym potentatem w produkcji fantomów do kontroli aparatury medycznej. Jako jedyna firma na świecie oferuje kompleksowe rozwiązanie do zapewniania jakości – innowacyjną chmurę Pro-Control.online wspierającą, wcześniej wspomniane, fantomy. I wciąż nie traci zapału do rozwijania swojego biznesu. Obecnie poszukuje pracowników. Może to ty dołączysz do jego zespołu?


Był rok 1999. Mgr Henryk Kartaszyński pracował wtedy jako starszy asystent w dziale higieny pracy w chełmskim sanepidzie. Ówczesna dyrektor stacji sanitarno-epidemiologicznej zdecydowała, że przesunie go do działu radiacyjnego. I jak się później okazało, ta z pozoru nieznacząca zmiana, zapoczątkowała pozostałe i wytyczyła zupełnie nową ścieżkę dla Henryka.

Do jego obowiązków należała w głównej mierze kontrola medycznych pracowni rentgenowskich. Chwilę po tym jak zmienił stanowisko pracy, w życie weszły przepisy, obligujące te pracownie do wykonywania tzw. testów podstawowych aparatury rentgenowskiej. Miały być wykonywane po to, by sprawdzić, czy pacjent nie otrzymuje dodatkowej dawki promieniowania, i czy badanie jest dobrze przeprowadzone. Stan techniczny tej aparatury ma bowiem zasadniczy wpływ na jakość otrzymywanych obrazów, a co za tym idzie na trafność stawianej diagnozy i postęp w leczeniu.

– Wprowadzony przepis narzucał, że każda pracownia rentgenowska musiała mieć fantomy do wykonywania tych testów. Okazało się, że nie wszyscy je mają – opowiada właściciel. – Problem dotyczył szczególnie przychodni dentystycznych. W wielu usłyszałem, że rezygnują z rentgenów, ponieważ nie stać ich na zakup fantomów. Był to wydatek opiewający na kwotę kilku tysięcy zł. Zacząłem zastanawiać się, jak można by im pomóc – wspomina.

Znalazł on w internecie malutkie zdjęcie fantomu. Zupełnie nie wiedział, co znajduje się w środku tego urządzenia. Nie miał wystarczająco pieniędzy, aby zakupić i podejrzeć, jakie zastosowano tam rozwiązania. Mimo wszystko spróbował skonstruować swój fantom.

– Pierwszy prototyp stworzyłem w kuchni swojego domu. Kosztował mnie 1000 zł. To było dla mnie dużo pieniędzy. Zarabiałem wtedy niewiele więcej – wspomina chełmianin. – Ale okazało się, że sprzęt działa jak należy. Dentystki, które widziały jak wykonuję nim testy, były zachwycone. Mówiły, że stworzyłem rozwiązanie o wiele prostsze w użyciu, niż to, które obecnie jest dostępne na rynku. Więc złożyłem wniosek o patent i zacząłem szukać firm, które chciałyby mój wynalazek produkować. Jeździłem po całej Polsce ze swoim wynalazkiem, ale nikt nie chciał się tego podjąć. Słyszałem, że na rynku jest mały popyt na takie urządzenia, i że to się w ogóle nie opłaci. Więc spróbowałem sam. Rozpocząłem produkcję pod szyldem Pro-Project.

Najpierw „linia produkcyjna” mieściła się w domu Henryka. Potem przeniósł się do… garażu i zatrudnił pierwszego pracownika. Szybko okazało się, że miejsca tam było za mało. Wynajął wtedy pierwszy lokal z prawdziwego zdarzenia, przy ul. Szkolnej w Chełmie.

– Tam zatrudniałem już dwóch pracowników. Ciągle pracowałem wtedy w sanepidzie. Żona nalegała, abym nie rezygnował z tego stanowiska. Podkreślała, że to pewna praca, w końcu to budżetówka. Żona jest bardzo zapobiegliwa. Początkowo sceptycznie podchodziła do moich pomysłów – wspomina z rozrzewnieniem właściciel firmy Pro-Project.

Z czasem jednak biznes nabierał coraz większych rozmiarów. Firma znów przeniosła się do większego lokalu, tym razem przy ul. Szymanowskiego w Chełmie. Aż wreszcie w 2013 roku przeprowadziła się do wybudowanego przez siebie budynku w Okszowie. Mało kto wie, że właśnie tam, przy ul. Kwiatowej, mieści się światowy potentat w produkcji aparatury medycznej. Dziś Pro-Project to jedyna taka firma w Polsce i jedna z nielicznych na świecie. W swojej ofercie ma kilkadziesiąt wersji fantomów i wciąż pracuje nad nowymi.

Miarą sukcesu firmy jest także to, że posiada swoje przedstawicielstwa w ponad stu dziesięciu krajach (m.in. w Chinach, Japonii, Nowej Zelandii, USA, Brazylii, RPA a nawet Wietnamie), a także współpracuje ze światowymi liderami rynku tej branży (np. firmami Fleku Biomedical, Raysafe, czy też RTI). Firma spod Chełma ma też swoją filię… w Stanach Zjednoczonych, w Miami.

Mówiąc o sukcesie Pro-Project nie można wspomnieć o wyróżnieniach, jakie zdobywa. Jej właściciel został nagrodzony Złotym Krzyżem Zasługi, czyli odznaczeniem cywilnym nadawanym przez prezydenta RP. Jest również laureatem wielu innych prestiżowych nagród, m.in.: VIP Biznesu, Lider Przedsiębiorczości, Przedsiębiorstwo Przyszłości, Wojewódzki Lider Biznesu czy Laur Innowacyjności.

I mimo, że firma osiągnęła już wiele, wciąż nie zwalnia biegu. Dziś na pokład swojej dwudziestoosobowej załogi chce zaprosić kolejnych.

– W zasadzie z miesiąca na miesiąc pozyskujemy nowe kontrakty. Zaledwie kilka dni temu podpisaliśmy umowę, w ramach której będziemy dostarczać nasze urządzenia do wszystkich szpitali w Arabii Saudyjskiej. I dlatego, potrzebujemy rąk do pracy – mówi dr Rafał Kartaszyński, MBA, syn Henryka i dyrektor zarządzający w Pro-Project.

Firma poszukuje między innymi, tokarzy, frezerów, ślusarzy, montażystów i operatorów maszyn CNC. Ze swojej strony oferuje umowę o pracę, ubezpieczenie grupowe, dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne i fundusz świadczeń socjalnych. Co ważne, zatrudnieni będą pracować w 8-godzinnym systemie pracy, od poniedziałku do piątku i na jedną zmianę.

A o tym, że warto dołączyć do tego zespołu świadczy chociażby to, że ich pierwszy pracownik, który rozpoczynał w pierwszej lokalizacji, wciąż jest z nimi. Szczegółowe informacje udzielane są pod nr telefonu 668 024 874 lub 606 161 554. (mg)