Chłopski rozum, a logika urzędnika

Świeżo ułożoną kostkę w wielu miejscach jesienią trzeba będzie rozebrać

Lublinianie się dziwią, a urzędnicy nie i przekonują, że inaczej się nie dało. Chodzi o brukowany chodnik przy remontowanym właśnie Krakowskim Przedmieściu, który drogowcy zdemontowali, po oczyszczeniu kostki ponownie ułożyli, a jesienią miasto planuje zlecić ponowne rozebranie jego fragmentów, by posadzić krzewy.


O sprawie utworzenia pasa zieleńca w miejscu niewykorzystywanej, bo odgrodzonej od jezdni słupkami i łańcuchem, części chodnika przy Krakowskim Przedmieściu, na odcinku między ul. Ewangelicką a Wieniawską pisaliśmy przed dwoma tygodniami. Z taką petycją wystąpili do miasta działacze Towarzystwa dla Natury i Człowieka przekonując, że utworzenie takiego pasa zieleni zamiast bruku wpisywałoby się w miejską strategię rozszczelnienia zabetonowanych przestrzeni. – W trakcie opadów taki trawnik przejmowałby nadmiar wody opadowej, a w upały skutecznie chłodził.

Dodatkowo poprawiłoby to warunki życiowe znajdujących się tam drzew – argumentował Krzysztof Kowalik z TdNiC, wskazując, że w podobny sposób ostatnio udało się zazielenić sąsiedni odcinek Krakowskiego Przedmieścia czy ul. Kołłątaja. W odpowiedzi Ratusz poinformował, że już wcześniej sam to zaplanował: „Przedstawiona przez Towarzystwo dla Natury i Człowieka propozycja jest tożsama z projektem, który jest już na etapie uzgodnień.

W ramach realizacji projektu z Zielonego Budżetu bierzemy pod uwagę zagospodarowanie zielenią tego obszaru. Zakładamy realizację zieleni w ramach trwającego obecnie remontu. W tym kierunku prowadzone są uzgodnienia. W ramach obecnych prac drogowych planujemy przygotowanie miejsca pod nowe krzewy, a same nasadzenia byłyby realizowane jesienią”.

Tymczasem drogowcy remontujący Krakowskie Przedmieście rozebrali chodnik na wskazanym odcinku, oczyścili kostkę, poprawili podłoże i ponownie położyli go na całej szerokości, nie zostawiając miejsca pod zapowiadane przez urzędników nasadzenia. Czyżby Ratusz zmienił plany? Okazuje się, że nic z tych rzeczy. Planowane nasadzenia – tak jak zapowiadano – będą jesienią, a w przeznaczonych na nie miejscach ułożony właśnie chodnik zostanie rozebrany.

Choć podwójna to robota i koszt, to w magistracie twierdzą, że jest to przemyślane i odbywa się zgodnie z planem, bo nie można było zostawić niezagospodarowanego pasa ziemi, aż do czasu jesiennych nasadzeń. Pana Andrzeja, mieszkańca Śródmieścia, który zgłosił nam ten – jago zdaniem – absurd, takie wyjaśnienia nie przekonują. – To nie można było tych miejsc pod zieleń nie brukować, tylko wysypać ziemią, tak by gotowe czekały na nasadzenia? – pyta i przekonuje, że tak nieco zaoszczędzono by i na remoncie Krakowskiego Przedmieścia i na zapowiadanych nasadzeniach. I nam wydaje się, że ma rację… ZM

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here