Głosujmy na swoich

Przedwyborcze sondaże są bezlitosne. Według nich, Chełm w najbliższej kadencji sejmu może nie mieć swojego posła. W niedzielę, 13 października, zdecydujemy, jak będzie naprawdę. Zatem zagłosujmy przede wszystkim na ludzi stąd, gdyż oni dają gwarancję, że w Warszawie będą zabiegać o nasze lokalne sprawy, te małe i te duże. Postawmy na chełmian!

Choć w przedwyborcze rankingi mało kto wierzy, wyników sondaży lekceważyć nie wolno. Te przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi dla Chełma nie są korzystne. Istnieje obawa, że nasze miasto, według niejednego sondażu, może nie mieć w sejmie swojego przedstawiciela. Takiej sytuacji po 1989 roku chyba jeszcze nie było. Dla Chełma, ale też gmin z powiatu chełmskiego, brak reprezentanta w poselskich ławach byłby niemal katastrofą.

Jeśli w niedzielę 13 października potwierdzą się sondażowe opinie i nie będziemy mieli posła chełmianina, do kogo w takim razie mieszkańcy udadzą się z codziennymi problemami, prosząc o pomoc? Kto zadba o rozwój miasta, komu będzie zależało na inwestycjach, których Chełm potrzebuje? Mało prawdopodobne, by posłowie z Białej Podlaskiej czy Zamościa mieli dla Chełma tyle czasu, ile lokalny parlamentarzysta. Dlatego przyszłość naszego miasta w najbliższą niedzielę będzie w rękach chełmian. Byśmy później nie żałowali, zagłosujmy przede wszystkim na kandydatów wywodzących się z Chełma bądź okolic. A tych jest kilku.

Z listy Prawa i Sprawiedliwości kandydują dwie osoby, z dziewiątego miejsca Zdzisław Szwed i z ostatniej pozycji Anna Dąbrowska-Banaszek, lekarz z chełmskiego szpitala, matka prezydenta Chełma Jakuba Banaszka. Sympatycy tej formacji te dwa nazwiska powinni zapamiętać. Tym bardziej, że Dąbrowska-Banaszek, mająca wyraźne poparcie premiera Morawieckiego, wicepremiera Gowina i innych znanych polityków Zjednoczonej Prawicy, będzie łącznikiem na linii rząd – samorząd i może wspierać działania miasta. A że będzie jej zależało to pewne – w końcu prezydentem Chełma jest jej syn.

To ważne, tym bardziej, że chełmski samorząd ruszył z wieloma przedsięwzięciami we współpracy z rządowymi instytucjami. Nie od dziś wiadomo, że bez swoich przedstawicieli w sejmie, trudno o nowe inwestycje, pieniądze z budżetu państwa, bo nikt nie zadba o nasze sprawy tak, jak chełmianie. Lider listy, wicepremier Jacek Sasin choć wielokrotnie zapewniał o tym, że będzie wspierał nasze miasto, to jednak patrząc realnie, nadmiar obowiązków zawodowych mimo wszystko może być powodem jego rzadkiej obecności w Chełmie. Dlatego Chełm musi mieć swojego posła!

Na liście Koalicji Obywatelskiej, choć są dwie osoby z Chełma, Krzysztof Grabczuk i Barbara Żbikowska, zdecydowanie większe szanse na mandat wydaje się mieć były prezydent miasta. Grabczuk mający olbrzymie doświadczenie samorządowe, doskonale znający problemy regionu, może wykorzystać je w parlamentarnej pracy. Na ostatniej swojej konferencji zapowiedział, że w sprawach ważnych dla Chełma posłowie i senatorowie powinni wznieść się ponad podziały polityczne. Trzymamy za słowo!

Polskie Stronnictwo Ludowe, które listy stworzyło wraz z formacją Kukiz`15, w naszym regionie jest reprezentowane przez Kazimierza Smala, wójta gminy Ruda-Huta. Smal startuje do sejmu po raz pierwszy, ma piąte miejsce. Liczy przede wszystkim na głosy wyborców z powiatu chełmskiego.

W niedzielę, 13 października, wszyscy, którzy pójdziemy do urn wyborczych, pamiętajmy zatem o mieście, w którym żyjemy. O Chełmie. (mas)