Juszczak miękko wylądował

Tak jak przewidywaliśmy, odwołany z funkcji wiceprezydenta Chełma Artur Juszczak ma już intratną posadę. Od wtorku 30 kwietnia br. pełni funkcję prezesa Przedsiębiorstwa Gospodarki Odpadami. Powołanie go na to stanowisko wywołało falę krytyki i oburzenie wśród chełmian. Z jednej strony mówi się o olbrzymim zadłużeniu miasta, oszczędzaniu na wszystkim co możliwe, zaciskaniu pasa do granic możliwości, z drugiej zaś lekką ręką wydaje niemałe pieniądze, tylko po to, by zapewnić „miękkie lądowanie” partyjnemu koledze.

Artur Juszczak nie sprawdził się jako wiceprezydent Chełma, a powierzone mu przez Jakuba Banaszka stanowisko ewidentnie go przerosło i co do tego chyba już mało kto ma wątpliwości. Jednym słowem, jako pierwszy zastępca prezydenta nie zdał egzaminu. Na lodzie jednak nie został. Zgodnie z naszymi przypuszczeniami, we wtorek 30 kwietnia br. rada nadzorcza Przedsiębiorstwa Gospodarki Odpadami powołała go na stanowisko prezesa spółki, wcześniej odwołując z niego Tomasza Pomiankiewicza, związanego z PGO od początku istnienia firmy, czyli od marca 2005 roku.

Zastanawiające jest, czym kierowała się rada, podejmując tak odpowiedzialną decyzję personalną. Bo jakie Juszczak może mieć doświadczenie w gospodarce odpadami? Nie przypominamy sobie, by odwołany wiceprezydent był związany wcześniej zawodowo z firmami z tej branży. No chyba, że doświadczenie swoje oparł na kilkuletniej segregacji domowych śmieci. Jeśli tak, to każdy, kto je segreguje, mógłby spokojnie aspirować do stanowiska prezesa PGO.

Powołanie Artura Juszczaka na prezesa – znajdującej się obecnie w najlepszej kondycji finansowej – spółki wywołało w Chełmie wielką burzę. Internet aż huczy od negatywnych komentarzy. Opinie dla Juszczaka są wręcz druzgocące. Zdaniem zdecydowanej większości internautów dostał on posadę nie ze względów merytorycznych, a wyłącznie partyjnych, by nie został bez pracy.

W końcu na dwa miesiące przed wyborami samorządowymi po 20 latach odszedł z PSL, które zapewniało mu przez lata pracę, po to, by czując zmianę wiatru wstąpić w szeregi Prawa i Sprawiedliwości. Po zwycięstwie PiS w Chełmie i zmianie władzy przyczynił się do zepchnięcia z lokalnej sceny politycznej grodzkich struktur Polskiego Stronnictwa Ludowego. A przecież dzięki tej partii Artur Juszczak był m.in. zastępcą kierownika w KRUS, czy dyrektorem chełmskiego MOPR. Zasiadał również w radzie miasta, dostał też pracę w MPEC.

Internauci nie szczędzą krytyki pod adresem także Jakuba Banaszka, bo bez jego zgody Juszczak – po odwołaniu go z funkcji wiceprezydenta – nie zaliczyłby tak „miękkiego lądowania”. Tą decyzją prezydent na pewno nie przysporzył sobie zwolenników. Tym bardziej, że mieszkańcy Chełma, po tym jak Juszczak wskoczył na fotel prezesa PGO, już nie wiedzą, w jakiej naprawdę sytuacji finansowej jest miasto.

Skoro z jednej strony prezydent mówi o koniecznych zwolnieniach w oświacie, cięciach wydatków w administracji publicznej, oszczędzaniu na wszystkim co się da, nawet najdrobniejszych rzeczach, bo na nic nie ma pieniędzy, z drugiej zaś daje intratną i dobrze płatną posadę swojemu byłemu zastępcy, to nic dziwnego, że ludzie zaczynają zastanawiać się o co chodzi…

PGO z zatrudnieniem Juszczaka poniesie niemałe koszty, bo dotychczasowy prezes Tomasz Pomiankiewicz wrócił na stanowisko wicedyrektora, które piastował przez blisko 14 lat. Na garnuszku spółki jest zatem jeden pracownik więcej, ale za to bardzo drogi w utrzymaniu.

Pomiankiewicz jako prezes zarabiał 8 807 zł brutto. Wynagrodzenie Juszczaka ma być podobno wyższe, choć – jak mówi prezydent Banaszek – nie zostało jeszcze oficjalnie ustalone, bo na dokumencie brakuje jego podpisu. Ale nawet jeśli pozostałoby na poziomie pensji, jaką dostawał Pomiankiewicz, nowy prezes rocznie będzie kosztował PGO co najmniej około 130 tys. zł wraz z pochodnymi.

A wszystko wskazuje na to, że kwota będzie znacznie wyższa. W przypadku, gdy Juszczak na stanowisku pozostanie przez pięć lat, spółka na jego utrzymanie wyda minimum blisko 650 tys. zł. Te pieniądze równie dobrze mogłyby trafić w formie dywidendy do budżetu miasta i stanowić np. udział własny przy ubieganiu się o dofinansowanie zewnętrzne na jakąkolwiek inwestycję, albo pokryć koszt kilku nauczycielskich etatów… (s)