Liga okręgowa, 11. kolejka

Orzeł wygrał skromnie


ORZEŁ SREBRZYSZCZE – RUCH IZBICA 1:0 (0:0)

1:0 – S. Tatysiak (66).

ORZEŁ: Wikło – Kraszkiewcz, Malinowski (67 M. Olender), Binkiewicz (46 S. Kogut), Omelko, Bazela, S. Tatysiak (72 Trusiuk), A. Olender, Adamiec, Dubaczyński, Olęder (68 Ł. Tatysiak). Trener – Waldemar Kogut.

RUCH: Sasim – Kalita, Banach, Gałka, G. Lewadnowski, Wlizło (80 Staszak), Babiarz, Binek (70 Swatowski), Hopko, Bojarski (70 Stępniak), Malczewski (70 Pawlak). Trener – Piotr Malczewski.

Orzeł był faworytem meczu z Ruchem, tym bardziej, że grał na własnym boisku. I już w 3 min. gospodarze wywalczyli rzut wolny. Strzał Konrada Omelko z 25 m zatrzymał się jednak na murze złożonym z zawodników gości. W 7 min. w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem Ruchu znalazł się Kamil Olęder, ale minimalnie przestrzelił. Na kolejną okazję do zdobycia bramki trzeba było czekać do 20 min. Wówczas bardzo przytomną asystą popisał się Andrzej Olender, ale Omelce znów zabrakło precyzji. Trzy minuty później strzelał Sławomir Tatusiak, jednak bramkarz Ruchu świetnie interweniował. Weteran w składzie Orła miał też szansę na gola w 33 min., lecz piłka po jego strzale przeleciała tuż nad poprzeczką. W 43 min. Kraszkiewicz zagrał prostopadle do Olędra, jednak po raz kolejny refleksem wykazał się golkiper zespołu z Izbicy.

Po zmianie stron gospodarze nadal mieli optyczną przewagę. W 53 min. w doskonałej sytuacji znalazł się Patryk Dubaczyński. Niestety, jemu również zabrakło precyzji. Dwie minuty później powinno być 1:0. Olęder zabrał piłkę obrońcy Ruchu, wyszedł „sam na sam” z bramkarzem gości, ale Sasim po raz kolejny wspaniale interweniował. Decydujące o końcowym wyniki zdarzenie miało miejsce w 65 min. Gospodarze wywalczyli rzut wolny na 20 metrze od bramki Ruchu. Do futbolówki podszedł Mateusz Adamiec, który uderzył mocno, przy tym precyzyjnie, a po drodze piłkę musnął jeszcze S. Tatysiak, co zmyliło Sasima i zrobiło się 1:0.

Dopiero to pobudziło zawodników z Izbicy do śmielszych ataków. I nie wiele brakowało, by w 89 min. Michał Gałka uratował gościom punkt. – W dogodnej sytuacji trafił jednak wprost w bramkarza Orła – mówi Piotr Malczewski, grający trener Ruchu. – W zasadzie była to nasza najlepsza okazja do zdobycia bramki. Nie graliśmy dziś źle, ale chyba trochę za zachowawczo. W ogóle było to spotkanie bez historii, sporo walki w środku pola, mało sytuacji podbramkowych. Często jest tak, że kto w Srebrzyszczu pierwszy zdobędzie gola, to wygrywa i tak się dziś stało. Myślę, że z przebiegu gry, jednak zasłużyliśmy na remis – podsumowuje Malczewski. (kg)

Cenne trzy punkty Znicza

START REGENT PAWŁÓW – ZNICZ SIENNICA RÓŻANA 1:2 (1:2)

1:0 – Siepsiak (9), 1:1 – Olszyna (18), 1:2 – D. Mazurek (35).

START: Kość – Sołtys, Kamil Kister, Mazurek, Siepsiak (46 Kaczmarczyk), Kiejda, Dębiec, Jakóbczyk, Żukowski (46 Karabacz), Rutkowski, Wasiński (55 Bobrowski). Trener – Kamil Góra.

ZNICZ: Skuczyński – P. Mazurek, Orzeł, Tywoniuk, Bryda, Olszyna, D. Mazurek, K. Mazurek, Dąbski, Kwietniewski (66 Zając), P. Mazurek (90 Cichosz). Trener – Jacek Radelczuk.

– To był typowy mecz walki, ale myślę, że wygraliśmy zasłużenie, powinniśmy nawet wygrać wyżej – ocenia Jacek Radelczuk, trener Znicza. Spotkanie w Pawłowie lepiej zaczęli gospodarze. Już w 9 min. przytomnością umysłu w zamieszaniu podbramkowym wykazał się Siepsiak i zrobiło się 1:0. – Niestety, nie poszliśmy za ciosem, przeciwnie z minuty na minutę pozwalaliśmy rywalom na coraz więcej i to się zemściło – mówi Grzegorz Mazurek, prezes Startu Regent. W 18 min. silnym strzałem z ok. 15 metrów wyrównał Alan Olszyna. W 35 min. było już 1:2. – Przemek Mazurek zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka trafiła w poprzeczkę, ale dobitka Daniela Mazurka była już skuteczna – mówi Radelczuk. Po zmianie stron gra toczyła się głównie w środkowej części boiska. – Było sporo walki, trochę niedokładności, brakowało klarownych sytuacji. Dopiero w końcówce znów zaatakowaliśmy i powinno być 3:1 dla nas, ale rzutu karnego nie wykorzystał Przemek Mazurek. Bramkarz gospodarzy skutecznie interweniował. Było to w ok. 80 min. – relacjonuje trener Znicza. – Biliśmy dziś głową w mur, momentami byliśmy bezsilni, goście dobrze się bronili i groźnie kontratakowali – podsumowuje Mazurek. (kg)

Agros pękł po przerwie

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – AGROS SUCHAWA 5:1 (1:1)

1:0 – Kniażuk (21), 1:1 – Lejko (37), 2:1 – Arnold Kister (54), 3:1 – Pachuta (56), 4:1 – Sawa (71), 5:1 – Arnold Kister (78).

BRAT: K. Jopek – Kniażuk, Pachuta, Malinowski, Aleksander Urbański, Adam Urbański (46 Wędzina), Arnold Kister, Ignaciuk (79 Witka), Dubaj, Sawa (79 Szczepaniuk), Suduł. Trener – Andrzej Ignaciuk.

AGROS: Tymoszczuk – B. Staszewski, K. Staszewski, Gruszczyński, Karczewski, Lejko, Belina, Węgliński (75 Bilicz), Kruk, Boczuliński, S. Staszewski. Trener – Robert Wójcik.

Brat był zdecydowanym faworytem meczu z Agrosem. W końcu zajmuje pierwsze miejsce w tabeli chełmskiej ligi okręgowej, a zespół z Suchawy jest przedostatni. – I wygraliśmy, nawet dość wysoko, ale wynik jest trochę mylący – zaznacza Andrzej Ignaciuk, grający trener Brata. – Goście postawili nam naprawdę ciężkie warunki, musieliśmy się sporo nabiegać, napocić, powalczyć. Trochę się dziwię, że Agros jest tak nisko w tabeli, bo to drużyna ambitna i wybiegana, dobrze przygotowana kondycyjnie. Piłkarsko byliśmy jednak lepsi, wykazaliśmy większą skuteczność i stąd taki wynik – dodaje.

Bohaterem gospodarzy po raz kolejny został Arnold Kister. Najpierw zdobył niezwykle ważnego gola na 2:1 w 54 min., dobijając swój własny strzał po skutecznej interwencji Tymoszczuka, potem dobijając rywala trafieniem na 5:1 z ok. 20 m. – Graliśmy nieźle i mecz był dość wyrównany w I połowie. Niestety po raz kolejny wszystko posypało się po zmianie stron – mówi Robert Wójcik, trener Agrosu.

– Gdy Brat zdobył drugiego gola w naszą grę wkradł się jakiś niepokój i z minuty na minutę popełnialiśmy coraz więcej błędów. Byliśmy przy tym nieskuteczni bo stworzyliśmy sobie w drugiej części spotkania trzy klarowne, strzeleckie sytuacje i żadnej nie wykorzystaliśmy. Stąd taki wynik, który nie do końca oddaje to, co działo się na boisku w Siennicy Nadolnej – dodaje Wójcik. Dzięki wygranej Brat powiększył przewagę nad Hetmanem, ale należy zaznaczyć, że zespół z Żółkiewki ma rozegrane dwa mecze mniej. (kg)

Bez goli w Dorohusku

GRANICA DOROHUSK – SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE 0:0

GRANICA: W. Ruszkiewicz – Świderski, P. Ruszkiewicz, Oleszczuk, Swatek, Bala, Grzywna, Radecki (48 Antoniak), Gregorczuk (14 Denkiewicz), Dobrzański, Drzewicki. Trener – Marek Grzywna.

SPÓŁDZIELCA: P. Pawlak – Braniewski, Borek, Damian Orłowski, Grzesiuk, Dawid Orłowski, Roczon (90 Poliszuk), Mroczek, Okoń, Stefańczuk, A. Pawlak. Trener – Dariusz Kuchta. Czerwona kartka: Grzywna (G) w 55 min. za dwie żółte.

Granica była lepsza i powinna wygrać, raziła jednak nieskutecznością, a gdy już trafiała w światło bramki gości, świetnie bronił Przemysław Pawlak. – Dominowaliśmy praktycznie cały mecz, ale nie wygraliśmy – mówi Konrad Czebiera z Granicy.

Dobrych sytuacji już na początku meczu nie wykorzystali m.in. Drzewicki, czy Swatek. W 26 min. gospodarze zdobyli nawet bramkę, ale sędzia odgwizdał spalonego jednego z zawodników gospodarzy. Od 55 min. zespół z Dorohuska musiał grać w osłabieniu bo za drugą żółtą, i w konsekwencji czerwoną, kartkę, z boiska wyleciał grający trener Marek Grzywna.

W 62 min. powinno być 1:0, ale Grzegorz Świderski trafił w poprzeczkę. Dość niespodziewanie między 70, a 80 min. Spółdzielca wyprowadził trzy groźne kontry. – Bliski gola był Stafańczuk, piłka po jego strzale o centymetry minęła słupek – mówi Dariusz Kuchta, trener zespołu z Siedliszcza. – Paradoksalnie więc mimo, że Granica przeważała, przy odrobinie szczęścia mogliśmy dziś nawet wygrać – dodaje.

Kuchta przyznaje, że jego zespół przyjechał do Dorohuska z nastawieniem, by przede wszystkim nie stracić gola. – Nasza taktyka była prosta, obrona i szukanie okazji do kontry. Warto też dodać, że miałem dziś do dyspozycji tylko 12 zawodników. Nieobecni byli np. Lechowski, Iwan, Dziewulski, Nazarewicz, Osoba i Daniel Orłowski. Graliśmy więc na jednego napastnika. Granica bez wątpienia była lepsza piłkarsko, stworzyła sobie sporo okazji, ale mądrze się broniliśmy, no i mieliśmy świetnie dysponowanego bramkarza. Przemek Pawlak uratował nam kilka razy skórę – przyznaje trener Spółdzielcy. (kg)

Niespodzianka wisiała na włosku

OGNIWO WIERZBICA – UNIA REJOWIEC 2:2 (1:0)

1:0 – Pilipczuk (34 karny), 1:1 – Rossa (63 wolny), 1:2 – Niezbecki (66), 2:2 – Knot (88).

OGNIWO: Zagraba – Kłos, Pilipczuk, Ciechoński, Sobczuk (62 Kozaczuk), Piotrowski (46 Nowaczek), Chlebiuk, Skorupski, Klimowicz (46 Skrochocki), Knot, Szanfisz (62 Stańczuk). Trener – Sławomir Skorupski.

UNIA: Pastuszak – M. Bohuniuk, Rossa, Kloc, Szczepanik (88 Kowalczyk), Szajduk, Kwiatosz (65 Niezbecki), Czerwiński, Górny, Karauda (79 Bogusz), K. Bohuniuk (85 Kalman). Trener – Tomasz Sąsiadek.

Dopiero piękny gol w 88 min. zdobyty przez Karola Knota, dał remis faworytowi z Wierzbicy. – Karol uderzył nożycami z 16 m. To była prawdziwa bramka z serii stadiony świata – podkreśla Hubert Pilipczuk, zawodnik Ogniwa.

Gospodarze od początku starali się narzucić Unii swój styl gry, próbowali operować piłkę i atakować. Goście mądrze się jednak bronili. W 25 min. groźnie z dystansu uderzał grający trener zespołu z Wierzbicy Sławomir Skorupski, ale Pastuszak popisał się równie piękną, a co najważniejsze, skuteczną interwencją. W 34 min. Ogniwo dopięło swego. Jeden z obrońców zespołu z Rejowca zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i sędzia wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się nasz rozmówca Pilipczuk. Po zmianie stron Unia śmielej zaatakowała. W 63 min. pięknym strzałem z rzutu wolnego popisał się Roman Rossa i zrobiło się 1:1. Niespełna trzy minuty później goście wyszli na prowadzenie. Na listę strzelców silnym strzałem z ok. 18 m popisał się Niezbecki, który pojawił się na murawie minutę wcześniej.

– Nie podłamaliśmy się takim obrotem spraw i wciąż atakowaliśmy. Zespół z Rejowca mądrze się jednak bronił, zmuszał nas do strzelania z dystansu, a tym strzałom brakowało precyzji. W 85 min. powinno być 2:2, ale po dośrodkowaniu Kozaczuka Knot strzałem głową minimalnie chybił – mówi Pilipczuk. Dopiero trzy minuty później Ogniwo w końcu przełamało obronę Unii i Knot wyrównał.

– Jesteśmy trochę zawiedzeni bo powinniśmy dziś wygrać – zauważa Pilipczuk. Według Marcina Palonki, kierownika Unii Rejowiec, remis nie krzywdzi żadnej z drużyn. – Mecz był wyrównany, i my i Ogniwo graliśmy naprawdę dobrze. Szybko zdobyliśmy dwie bramki, długo prowadziliśmy, ale w końcówce gospodarze przycisnęli i w końcu wbili nam drugiego gola. Do zwycięstwa w Weirzbicy zabrakło kilku minut – podsumowuje Palonka. (kg)

Tabela

1. Brat Cukrownik Siennica Nadolna 11 31 10-1-10 47-13
2. Hetman Żółkiewka 9 25 8-1-0 41-17
3. Orzeł Srebrzyszcze 11 23 7-2-2 30-13
4. Ogniwo Wierzbica 11 23 7-2-2 35-22
5. Spółdzielca Siedliszcze 11 17 5-2-4 18-11
6. Granica Dorohusk 11 15 4-3-4 26-23
7. Znicz Siennica Różana 11 14 4-2-5 12-21
8. Unia Rejowiec 10 12 3-3-4 20-20
9. Ruch Izbica 11 10 2-4-5 22-25
10. Bug Hanna 10 9 2-3-5 20-33
11. Frassati Fajsławice 10 8 2-2-6 18-31
12. Start/Regent Pawłów 11 8 2-2-7 27-38
13. Agros Suchawa 11 8 2-2-7 27-38
14. Sawena Sawin 10 4 1-1-8 13-49