Prawnicy na bakier z prawem

Doskonale znają się na prawie i powinni wiedzieć, jak je należy szanować i przestrzegać. Dwoje radców prawnych stanęło jednak przed lubelskim sądem, oskarżonych o poważne przestępstwa.
Violetta G. to córka byłej posłanki Samoobrony. Już w 2007 r. wobec swoich klientów zachowywała się nieuczciwie. Brała od nich pieniądze, a potem nawet nie raczyła odebrać telefonu. Okręgowa Izba Radców Prawnych zawiesiła ją wówczas na pięć lat. Potem jednak wróciła do zawodu i teraz znów ma kłopoty. Tym razem jej ofiarą miał paść Bogdan K. Mężczyzna zlecił prawniczce reprezentowanie go w sporze z deweloperem. Pani mecenas wynegocjowała 350 tys. zł. Pieniądze miały trafić na konto rodziny klienta, ale nigdy tam nie trafiły
Otrzymała je natomiast Mariola S., dawna koleżanka Violetty. Śledczy ustalili, że obie panie korzystały z tych pieniędzy. Jedna z nich kupiła nawet za nie świnie do dzierżawionego przez siebie gospodarstwa.

Sprawa rok temu trafiła do sądu, ale tu główna oskarżona postanowiła wykorzystać wszystkie prawnicze sztuczki. Notorycznie nie stawiała się na rozprawy, przysyłając zwolnienia lekarskie. Sąd w końcu nakazał jej doprowadzenie. W lipcu była w sądzie, ale nie było za to jej obrończyni. Sprawa znów jest odroczona do października. – Chciałbym ją zakończyć przed emeryturą – ironizował sędzia.
Kolejna sprawa z oskarżonym radcą to przypadek Artura G. Jego proces właśnie ruszył przed Sadem Rejonowym Lublin – Zachód. Mężczyzna był wcześniej naczelnikiem skarbówki w Kraśniku. Już jako radca postanowił wykorzystać swoje znajomości i trzy lata temu zgłosił się do kierownika I Urzędu Skarbowego w Lublinie. Chciał od niego listy podatników, wobec których fiskus domagał się wielkich sum od nieujawnionych dochodów. Zaskarżone przepisy uchylono i dały możliwość dochodzenia roszczeń od skarbu państwa. Właśnie do nich chciał dotrzeć radca. Komornikowi obiecał dzielić się zyskiem. Ten jednak o wszystkim powiadomił przełożonych. Sprawą zajęło się CBA i prawnik został oskarżony o próbę skorumpowania urzędnika. Teraz do niczego się nie przyznaje. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Przeciwko Arturowi G. toczy się także postępowanie dyscyplinarne, ale na razie zostało zawieszone jest do czasu prawomocnego wyroku. LL