Przeżyła tylko nastolatka

Rodzina wracała trzema samochodami z urodzin wnuka. Żona, która jechała z tyłu, ujrzała, jak toyota jej męża skręca prosto w drzewo. Dwoje pasażerów zginęło na miejscu. Kierowca zmarł w szpitalu. 18-latka walczy o życie w lubelskim szpitalu.

Nowe fakty w sprawie niedzielnego (23 października) śmiertelnego wypadku na trasie Lublin – Chełm, w miejscowości Kamionka (gm. Siedliszcze). Jak się okazuje, ogrom tragedii jest jeszcze większy, niż wskazywały na to wstępne informacje.
To miała być miła, spokojna niedziela w gronie najbliższych. 62-letni Edward Cz. razem z rodziną i znajomymi pojechali do Lublina na urodziny wnuczka. Dochodziła godz. 17, kiedy byli już w połowie drogi powrotnej do Chełma. 62-latek kierował Toyotą Avalon. Obok siedziała 18-latka, którą mężczyzna wraz z żoną wzięli pod opiekę. Z tyłu matka kierowcy i znajomy. Żona wraz z resztą rodziny jechała tuż za nimi. W pewnej chwili kobieta dostrzegła, że auto jej męża niespodziewanie przyspiesza i skręca w lewą stronę. Nikt nie był w stanie nic zrobić. Mogli tylko patrzeć, jak toyota z impetem wjeżdża prosto w przydrożne drzewo.
86-letnia matka kierowcy i 80-latek siedzący z tyłu zginęli na miejscu. Nie mieli zapiętych pasów bezpieczeństwa…

Strażacy musieli rozcinać pojazd, żeby wydostać 18-latkę. Była nieprzytomna i ciężko ranna. Ona i jej przytomny przybrany ojciec trafili do szpitala.
– Mężczyzna miał rozległe obrażenia wielonarządowe i natychmiast trafił na blok operacyjny. Po operacji został przewieziony na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Niestety, doszło do zatrzymania krążenia. Pomimo reanimacji, dokładnie o północy pacjent zmarł – informuje Arnold Król, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w chełmskim szpitalu.
Nastolatka ma bardzo poważny uraz klatki piersiowej i połamane obie kości udowe. Po szybkiej diagnostyce zapadła decyzja o przewiezieniu dziewczyny karetką do lubelskiej lecznicy. Pacjentka wymagała operacji kardiochirurgicznej. Jej stan był bardzo ciężki, a szanse na przeżycie nikłe. Młody organizm nie poddał się, zawalczył. 19-latka jako jedyna przeżyła w wypadku.
Policja pod nadzorem prokuratury bada, dlaczego 62-latek zjechał ze swojego pasa prosto w drzewo. Prawdopodobnie mężczyzna zasłabł za kierownicą. (pc)