Sucho wszędzie

Tak głębokiej suszy nie pamiętają najstarsi mieszkańcy powiatu włodawskiego. I nie chodzi jedynie o niski poziom wody w Bugu, ale o doszczętnie wyschnięte starorzecza (tzw. bużyska) i puste studnie. To z kolei przekłada się na pogorszenie jakości wody płynącej z kranów. A w sierpniu ma być jeszcze gorzej.

Susza, z małymi przerwami, trwa na terenie powiatu włodawskiego od 2012 roku. Objawia się nie tylko w niskim poziomie Bugu, ale też zarastającymi w zastraszajacym tempie zbiornikami wodnymi, kurczącymi się bagnami i rzeczkami zupełnie zarośniętymi trzcinami i innym zielskiem oraz, co najważniejsze, bardzo niskim stanem wód gruntowych. To właśnie ich poziom jest głównym wyznacznikiem suszy. Według opracowania przygotowanego przez Wody Polskie woda zajmuje 71% powierzchni naszej planety. Do światowych zasobów wodnych należą przede wszystkim otwarte zbiorniki wodne, z czego 97,5% stanowią oceany i morza.

Niestety ze względu na ich zasolenie nie nadają się do bezpośredniego spożycia. Pozostałe 2,5% to woda słodka, która w dużej mierze uwięziona jest w lodowcach i śniegach a tylko 0,1% z niej to wody zgromadzone w rzekach oraz jeziorach. Słodkie wody podziemne będące głównym źródłem wody pitnej na lądzie stanowią jedynie 0,6%. To ujęcie globalne. W Polsce problem jest o wiele głebszy, bo wody mamy tyle, co kot napłakał. W przeliczeniu odnawialnych zasobów wody na mieszkańca, w Polsce przypada około 1600 mł/os/rok przy średniej europejskiej na poziomie 4500 mł/os/rok. Taka wartość umieszcza Polskę w grupie państw z deficytem wody (wg FAO graniczna wartość wynosi 1700 mł/os/rok).

Tyle twardych danych. A jak sytuacja wygląda w praktyce? Jednym słowem nieciekawie. Długotrwała susza ma istotny wpływ m.in. na przyrodę. Z badań naukowców obserwujących populację puchacza w Lasach Sobiborskich wynika, że ich populacja spadła z 6 do zaledwie dwóch par, na co istotny wpływ mieć może spadek liczebności ptaków wodno-błotnych, które stanowią ich podstawowy pokarm. Niski stan wód i brak corocznych wylewów z kolei przyczynia się do ograniczenia miejsc do tarła wielu gatunków ryb.

Przez suszę cierpi też rolnictwo. Brak wody w glebie istotnie obniża plony, które i tak są niewielkie na słabej klasy ziemiach, a to z kolei przekłada się na rosnące ceny zbóż, warzyw i owoców. Niski poziom wód gruntowych jest praktycznie jednoznaczny z pogorszeniem jakości wody w jej największych ujęciach. Mieszkańcy chyba wszystkich gmin zauważyli, że kranówka jest coraz mocniej chlorowana. Dzieje się tak dlatego, że woda czerpana z gminnych ujęć nie zdążyła zostać przefiltrowana w sposób naturalny.

Często jest bardzo zażelaziona, ma dziwny zapach i nie zawsze przezroczysty kolor. – Mieszkam nad Bugiem ponad 70 lat i nie pamiętam roku, by starorzecza wyschły do samego dna – mówi jeden z mieszkańców Siedliszcza (gm. Wola Uhruska). – Owszem, były lata, że Bug można było przejść nie mocząc kolan, ale zawsze po takiej niżówce przychodziły duże wylewy. Dzisiaj są one albo bardzo małe, albo nie ma ich zupełnie – dodaje mężczyzna. (bm)