To będzie gorące walne

SM w Świdniku czeka kolejne emocjonujące walne

Grupa członków świdnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej domaga się odwołania trzech członków rady nadzorczej, w tym jej przewodniczącego, Konrada Sawickiego. Wnioski w tej sprawie mają zostać poddane pod głosowanie podczas nadchodzącego walnego.


Co roku członkowie SM mają możliwość oceny władz spółdzielni i zdecydowania, co w spółdzielni będzie się działo w kolejnych latach. Tegoroczne walne zgromadzenie odbędzie się w przyszłym tygodniu. Tradycyjnie zebrania członków SM zostaną podzielone na trzy części. Rozpoczną się w poniedziałek, 18 czerwca i potrwają do środy, 20 czerwca (wszystkie spotkania odbędą się w „Impulsie” przy al. Lotników Polskich 56 i rozpoczną się o godz. 16.30). Spółdzielcy będą przyjmować uchwały w sprawie sprawozdania finansowego za 2017 rok, sprawozdań z działalności zarządu i rady nadzorczej. Wypowiedzą się także w sprawie podziału nadwyżki, przyjęcia sprawozdania z działalności rady nadzorczej i zarządu oraz udzielenia mu absolutorium.

W porządku obrad znajdą się także uchwały zgłoszone przez członków spółdzielni. Dotyczą one odwołania z rady nadzorczej Jana Pyszniaka i Mariana Gołębiowskiego, którzy po zwolnieniu prezesa Marka Słotwińskiego i wiceprezes Wiesławy Wypchło, zostali oddelegowani do pracy w zarządzie.

– Rozpoczynając pracę w zarządzie, panowie Pyszniak i Gołębiowski podpisali umowę ze spółdzielnią na czas określony, a skoro mają umowy, to znaczy, że są pracownikami spółdzielni. Tymczasem statut i prawo spółdzielcze jasno mówią, że pracownicy spółdzielni nie mogą być jednocześnie członkami rady nadzorczej. Oni na czas pracy w zarządzie tylko zawiesili działalność w radzie nadzorczej. Tak być nie powinno – wyjaśniają autorzy wniosku.

Pod głosowanie poddany zostanie również wniosek o usunięcie przewodniczącego Konrada Sawickiego. Jak tłumaczą wnioskodawcy, odkąd stanął on na czele rady nadzorczej, spółdzielnia nie ma dobrej prasy, źle funkcjonuje i panuje w niej chaos.

– Trzeba pokazać, że ludzie nie zgadzają się z polityką pana Sawickiego. Chcemy poddać tę kwestię pod ocenę walnego. Niech ludzie decydują. Ostatnio na łamach „Nowego Tygodnia” pan Sawicki wypowiadał się, że poprzednia rada nadzorcza nie ogłaszała konkursu na stanowisko wiceprezesa, że wybrał go sobie zarząd, a myśmy to tylko „przyklepali”. To nieprawda. Konkurs był przeprowadzony zgodnie z prawem, a zarząd się w to nie wtrącał. Wybraliśmy panią z Lublina, której nikt z nas wcześniej nie znał – tłumaczy Stanisław Blacharz, były członek rady nadzorczej i jeden z autorów wniosku.

Zdaniem Konrada Sawickiego zarzuty wnioskodawców są absurdalne i nie mają żadnego pokrycia w faktach.

– W przypadku panów Pyszniaka i Gołębiowskiego wszystko jest zgodne z prawem, wystarczy przeanalizować przepisy. Jeśli chodzi o zarzuty pod moim adresem, według mnie są one całkowicie nietrafione. Wizerunek i funkcjonowanie spółdzielni poprawia się z dnia na dzień. Najwyraźniej tym, którzy chcą zmian, przeszkadza to, że naprawiamy ich błędy. Być może chcieliby, żeby nie wyszły one nigdy na jaw?  – mówi Konrad Sawicki.

Przewodniczący rady nadzorczej wskazuje, że przez ostatni rok pensje zarządu obniżono o blisko połowę i wstrzymano premie dla prezesów, co pozwoliło również na obniżenie czynszów. Wprowadzone zostały także nowe zasady dystrybucji korespondencji do mieszkańców, które jednorazowo dały oszczędności w wysokości kilkunastu tysięcy złotych, a w skali roku w kasie spółdzielni może zostać z tego powodu nawet ponad 30 tys. zł.

– Tylko w ciągu jednego roku wprowadziliśmy zmiany, których ci, którzy chcą nas teraz odwołać nie potrafili wprowadzić przez wiele lat. Spółdzielnia wreszcie współpracuje z samorządem, czego dowodem były m.in. rozmowy w sprawie kolektora wód deszczowych, który już jest budowany. Teraz rozmawiamy o kolejnych, wspólnych inwestycjach. Udało się nam nawiązać współpracę z Avią Świdnik w sprawie boiska Świdniczanki. W tym momencie Spółdzielnia nie ponosi kosztów utrzymania tego obiektu. Zajmuje się tym Avia, a to miejsce zaczęło żyć. Podjęliśmy działania, które mają zmienić oblicze Spółdzielczego Domu Kultury, wsparliśmy wymiernie Klub Seniora. Rada nadzorcza w końcu przeprowadziła rzetelną kontrolę tego, co działo się przez ostatnie lata w Spółdzielni – mówi przewodniczący.

Sawicki zaznacza również, że kluczową kwestią w całej sprawie jest to, kto złożył wnioski o usunięcie z rady jego oraz J. Pyszniaka i M. Gołębiowskiego.

– To nie jest inicjatywa „zwykłych” mieszkańców, ale byłych członków rady nadzorczej. Pod uchwałą podpisało się jedynie 15 członków spółdzielni. Są wśród nich ludzie, którzy czerpali korzyści z tego, że byli w koleżeńskich relacjach z zarządem. My dziś naprawiamy ich błędy i demaskujemy nieprawidłowości. Mam na myśli m.in. zwoływanie posiedzeń rady nadzorczej bez potrzeby tylko po to, żeby można było wziąć pieniądze czy organizowanie za pieniądze spółdzielców imprez towarzyskich, na których rada bawiła się z zarządem. Chcą nas odwołać ludzie, którzy będąc w radzie nadzorczej, nie widzieli albo nie chcieli widzieć nieprawidłowości, które były powodem zwolnienia dwóch członków zarządu. To były m.in. kwestie sposobu przyznawania mieszkań i nieprawidłowości, które były w dokumentacjach technicznych budynków. Według mnie to, że ci ludzie chcą nas odwołać pokazuje, że obecna Rada Nadzorcza jest po prostu skuteczna. Nie ma naszej zgody na bałagan, bylejakość i załatwianie czegoś „pod stołem”. W mojej ocenie to był rok dobry dla spółdzielni. Jednak oczywiście, zgodnie z przepisami, już teraz poddajemy się ocenie mieszkańców. To oni zdecydują, jakiej chcą spółdzielni i czy jest w niej miejsce dla nas – mówi Sawicki.

Ocenie spółdzielców poddany zostanie także najprawdopodobniej wniosek w sprawie zwrotu udziałów w spółdzielni.

– Zgodnie z nowym prawem spółdzielczym, żeby zostać członkiem spółdzielni mieszkaniowej, nie trzeba wnosić wkładu członkowskiego. Kiedyś było to wymogiem i wpłacaliśmy po 100 czy 200 zł. Złożyliśmy wniosek, aby walne zgromadzenie wypowiedziało się odnośnie tych udziałów. Naszym zdaniem spółdzielnia powinna je zwrócić. Skoro fundusz udziałowy już nie istnieje, należy go rozliczyć – mówią wnioskodawcy. W