To wielka strata dla lubelskiego i polskiego sportu

Andrzej Puchniarski był człowiekiem o niezwykłej sprawności

Gdy przed tygodniem na łamach „Nowego Tygodnia” zapowiadaliśmy cykl artykułów dotyczący spotkań, w których co wtorek, w samo południe, w kawiarni w centrum handlowym przy ul. Zana spotykają się lubelscy seniorzy związani ze sportem, nie sądziliśmy, że już w pierwszym odcinku przyjdzie nam napisać, o tych, którzy więcej na pogadanki z przyjaciółmi ze sportowych aren nie przyjdą. 30 lipca w wieku 69 lat zmarł Andrzej Puchniarski, zawodnik i trener AZS Lublin w teakwon-do WTF, pierwszy prezes Polskiego Związku Taekwon-do WTF, olimpijczyk z Seulu. Dzień później odszedł Eugeniusz Pudło, czołowy niegdyś kolarz i szkoleniowiec w kraju, zawodnik Lublinianki i lubelskiego Startu, od kilkunastu laty regularnie uczestniczący we wtorkowych spotkaniach. Miał 84 lata.

Bohater barwnych opowieści z sal treningowych i turniejów

– „Pudel” był człowiekiem o niezwykłej sprawności. Pamiętam, jak w Lublinie odbywała się inauguracja sportowa roku akademickiego, a on podczas pokazu przeskoczył 12 zawodników i rozbił deskę. Był wszechstronnie uzdolniony sportowo, nie było dyscypliny, której by nie uprawiał – wspomina Andrzeja Puchniarskiego, przyjaciel od lat szkolnych Witold Zimny, wieloletni działacz AZS, były szef Wojewódzkiej Federacji Sportu w Lublinie.

– Kiedyś, w latach 90-tych zaprosił mnie do Piaseczna na zgrupowanie. Zaimponował mi sprawnością, jak na kogoś, kto jest już po czterdziestce. Byliśmy rówieśnikami, przez wiele lat mieliśmy okazję współpracować w Wojewódzkiej Federacji Sportu. Andrzej był zawsze bardzo uczynny. Odszedł od nas przesympatyczny człowiek – mówi Jan Godlewski, były trener reprezentacji Polski kobiet w zapasach.

– U Andrzeja Puchniarskiego zdawałem swój pierwszy egzamin w taekwondo na żółty pas, gdzieś w 1987 czy 1988 roku. Potem zetknęliśmy się na początku mojej drogi instruktorskiej – jako początkujący szkoleniowiec starałem się wchłonąć od niego jak najwięcej wiedzy – wspomina Piotr Bernat, trener LKSW Dan Świdnik. – Szkolenia instruktorskie nad jeziorem Piaseczno pod jego wodzą do dziś pamięta każdy, kto tam wówczas był. Rolę, jaką Andrzej Puchniarski odegrał w polskim taekwondo, można w skrócie opisać tak: nie wyobrażam sobie, aby istniał taki instruktor olimpijskiej wersji taekwondo z jego epoki, który nie potrafiłby z miejsca opowiedzieć przynajmniej jednej anegdoty związanej z „Dziadkiem”.

W czasach, gdy wielu pociągała wschodnia otoczka sztuk walki, Andrzej Puchniarski widział w nim przede wszystkim sport i był prekursorem właśnie takiego sportowego widzenia taekwondo. Jego charakter i sposób bycia wręcz predestynowały go do bycia bohaterem barwnych opowieści z sali treningowej i turniejów. Zresztą – promowanie sportu rodem z Korei Południowej, gdy byliśmy członkiem bloku tzw. socjalistycznego, wymagało od niego fantazji i nieszablonowych działań. Nie wszyscy wiedzą, że za „partyzancki” wyjazd szkoleniowy do Seulu w 1985 roku miał zatrzymany paszport, a gdy w stolicy Korei Południowej, trzy lata później miały się odbyć igrzyska olimpijskie, potrzebna była interwencja ówczesnego szefa Komitetu do Spraw Młodzieży i Kultury Fizycznej, późniejszego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, aby SB uchyliła ten zakaz.

Puchniarski z zawodu był adwokatem. Na listę adwokatów Izby Adwokackiej w Lublinie został wpisany w 1985 r. – Serdeczny, otwarty, pomocny, wychowawca i opiekun wielu aplikantów – wspomina zmarłego adw. Bartosz Przeciechowski, dziekan ORA w Lublinie.

W 2018 roku odznaczony został Medalem Prezydenta Miasta Lublin za zaangażowanie w działalność społeczną, a w 2019 r. od prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej otrzymał odznakę „Adwokatura Zasłużonym”.

Od lat angażował się w sportową integrację Adwokatury Lubelskiej, prowadząc m.in. izbową drużynę piłki nożnej. Grał też doskonale w piłkę ręczną. W czerwcu 2015 został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu finałowego Mistrzostw Polski Masters 2015 w kat. plus 45 lat (drużyna „Lublin&Puławy”).

Msza żałobna odprawiona zostanie w kaplicy na cmentarzu przy ul. Lipowej 12 sierpnia (piątek) o godz. 13, po której nastąpi złożenie prochów Zmarłego do grobu rodzinnego.