Włam niczym wpadka gangu Olsena

W niedzielny poranek (7 sierpnia) policjanci pełniący służbę w Okunince zostali skierowani na pilną interwencję do placówki pocztowej, w której załączył się alarm. Na miejscu zastali plecak pełen bilonu, rozbitą szybę w oknie i pokaleczonego złodzieja kulącego się pod małym stolikiem.

Ten włam do tej pory dziwi wszystkich. Po pierwsze, nie wiadomo, co chciał ukraść z punktu pocztowego złodziej, a po drugie i co jeszcze dziwniejsze, dlaczego nie rzucił się do ucieczki po załączeniu alarmu.

– Nocny rabuś wybił szybę w oknie, a przed policjantami próbował schować się pod stolikiem – mówi podinsp. Bożena Szymańska z KPP we Włodawie. – Kiedy jego kryjówka została odkryta, zagroził, że sobie coś zrobi, jeśli policjanci nie zostawią go w spokoju. Oczywiście jego groźby na wiele się nie zdały. Po chwili 37-latek był w rękach mundurowych. Mężczyzna najpierw został przewieziony do szpitala, ponieważ włamując się do budynku przez rozbite okno pokaleczył się.

Po zaopatrzeniu medycznym trafił do pomieszczeń dla osób zatrzymanych włodawskiej komendy. W chwili zatrzymania był nietrzeźwy, miał nieco ponad pół promila alkoholu w organizmie. W plecaku miał sporo drobnych pieniędzy. Policjanci ustalają, skąd mogły pochodzić. Jak się okazało, 37-latek niedawno opuścił zakład karny, a więc za swój czyn będzie odpowiadał w warunkach powrotu do przestępstwa. Zgodnie z kodeksem karnym grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności – dodaje pani rzecznik. (bm)