Festiwal wysokich lotów

Za nami I Świdnicki Air Festiwal. Przez dwa dni nad miastem mogliśmy podziwiać popisy najlepszych polskich pilotów i formacji lotniczych. Wydarzenie zgromadziło kilkunastotysięczną publiczność z całego regionu.


To była prawdziwa gratka dla pasjonatów lotnictwa, a ci, którzy tą tematyką na co dzień interesują się nieco mniej, na brak atrakcji również nie mogli narzekać. W ubiegły weekend Świdnik stał się polską stolicą lotnictwa za sprawą I Air Festiwalu. Nad miastem mogliśmy podziwiać pokazy najlepszych polskich pilotów i formacji. Wśród nich znaleźli się m.in. Artur Kielak, Łukasz Czepiela, Wojciech Gawroński i Janusz Gąsienica, Jan Cieśla, Mateusz Strama, Marek Choim i wielu innych, a także np. Zespół Biało-Czerwone Iskry, Orlik, Grupa Akrobacyjna Żelazny i – przysłowiowa wisienka na torcie – Flying Bulls Aerobatics Team.

– Cieszę się, że pokazaliśmy, że Świdnik jest miastem lotniczym, miastem, które ma wielkie zasługi w budowaniu lotnictwa w Polsce. Ta impreza pokazała też, że my wszyscy, Polacy, potrafimy się cieszyć, ale też pracować. I Air Festiwal to olbrzymie przedsięwzięcie – z jednej strony impreza masowa, gdzie miasto ma jakieś doświadczenie, a z drugiej strony – impreza lotnicza, gdzie obowiązują skomplikowane i restrykcyjne przepisy. Ci, którzy pracowali nad tą imprezą, robili to bardzo dobrze i im wszystkim – instytucjom, osobom, wolontariuszom -składam serdeczne podziękowania – mówi burmistrz Świdnika, Waldemar Jakson.

Burmistrz podkreśla, że Air Festiwal ma być również swoistym hołdem dla wszystkich, którzy pracowali dla rozwoju lotnictwa – pracowników PZL, konstruktorów, pilotów, oblatywaczy, mechaników, pracowników obsługi lotniska, instruktorów aeroklubów, szybowników, lotniarzy. Zaznacza również, że rok 2018 został wybrany nieprzypadkowo jako rok, w którym do Świdnika po 25-letniej przerwie wracają pokazy lotnicze, bo właśnie w tym roku zbiega się kilka bardzo ważnych rocznic: setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, setna rocznica powstania polskiego lotnictwa wojskowego i również setna rocznica urodzin gen. Tadeusza Góry – świdniczanina, pilota Dywizjony 316 i zdobywcy najwyższego odznaczenia szybowcowego: Medalu Lilienthala. Mija również 80 lat od uruchomienia w Świdniku Szkoły Pilotów LOPP.

Jak podają organizatorzy, do udziału w Air Festiwalu zaproszono ponad 20 załóg, które łącznie wykonały około 600 minut lotów. W przerwach między pokazami widzowie mogli oglądać wystawę, na której zgromadzono śmigłowce, samoloty wojskowe i cywilne, szybowce, latające modele, zabytkowe pojazdy oraz sprzęt wojskowy. Zobaczyć można było m.in. śmigłowe SM-1 i SM-2, produkowane przed laty w PZL-Świdnik i wojskowe Mi-24 i Mi-8. Prawdziwą gratką dla fanów awiacji była replika Fokkera z czasów II wojny światowej.

Władze miasta zapewniają, że chciałyby, aby Festiwal na stałe wpisał się w kalendarz imprez, ale podkreślają, że organizacyjnie to trudna i droga impreza. W piątek (8 czerwca) wieczorem z danych organizatorów wynikało, że na I Air Festiwal sprzedało się internetowo ok. 10 tys. biletów, przy czym już dziś wiadomo, że nie jest to ostateczna liczba, bo sprzedaż wejściówek odbywała się także przed wejściem na teren pokazów. Największego „najazdu” gości organizatorzy spodziewali się w niedzielę.

W sobotę, w pierwszy dzień festiwalu wczesnym popołudniem na teren Festiwalu można było dojechać bez większych problemów – zarówno od strony Lublina jak i Chełma. Nieco gorzej było koło godz. 18. Wówczas na ul. Sportowej, przy wjeździe na parking, zaczęły tworzyć się korki. Niektórzy widzowie narzekali również, że przerwy między pokazami trwały zbyt długo.

(w)