Miliardy za kopalnię

Nie ma kopalni, miejsc pracy i milionów z podatków dla lokalnych samorządów, ale będą miliardy dla firmy, która chciała wydobywać węgiel w Kuliku pod Siedliszczem? Australijska spółka Prairie Mining chce wywalczyć od państwa polskiego nawet 12 mld zł za wywłaszczenie z możliwości dokończenia inwestycji. A co z obiecaną przez Jacka Sasina i polityków PiS kopalnią w Pawłowie? Jak na razie okazuje się mrzonką i cykliczną kiełbasą wyborczą.

O pogrzebanych ostatecznie mrzonkach o budowie kopalni w naszym regionie, tysiącach nowych i dobrze płatnych miejscach pracy oraz milionach z podatków dla lokalnych samorządów pisaliśmy na początku br. To wtedy „Bogdanka” dostała koncesję na wydobycie węgla ze złóż K-6-7 w okolicach Siedliszcza i Cycowa, na których od ośmiu lat swoją inwestycję planowała australijska spółka Prairie Mining (za pośrednictwem spółki PDCo).

Bo chociaż PDCo miała pierwszeństwo do koncesji na wydobycie węgla, w związku z wcześniejszymi koncesjami na rozpoznanie złóż, to z powodów formalnych i zaniechań ze strony ministra środowiska oraz opieszałości Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie (jak przekonują inwestorzy) nie mogła po nią wystąpić. Po całym procesie rozpoznania i opisania złóż firma powinna uzyskać z automatu umowę użytkowania górniczego złoża.

Bez tego dokumentu i bez decyzji środowiskowej z RDOŚ nie mogła ubiegać się o koncesję na wydobycie węgla. Ani umowy, ani decyzji spółka nie otrzymała. Więc gdy tylko koncesja rozpoznawcza wygasła, o wydobycie węgla pod Cycowem i Siedliszczem wystąpiła „Bogdanka” i niemal natychmiast otrzymała na to pozwolenie. Swoją drogą, to ciekawe, że Bogdanka otrzymuje koncesję na wydobycie niemal natychmiast po złożeniu wniosku, bez wcześniejszego rozpoznania złoża (opierając się na danych historycznych) a inwestorom z Australii zarzucano np. za małą ilość odwiertów, gdy faktycznie przez kilka lat prowadzili rozpoznanie pokładów węgla, by te historyczne dane zweryfikować.

Ale od samego początku, gdy pokładami węgla zainteresowali się Australijczycy, wiadomo było, że na powodzeniu przedsięwzięcia zaważą względy polityczne. Tym bardziej, że LW „Bogdanka”, w trakcie trwania procesu inwestycyjnego Australijczyków, stała się ponownie spółką kontrolowaną przez Skarb Państwa. Trudno, by SP grał przeciwko własnej spółce.

Ale odbija się to na nas wszystkich. Bo „Bogdanka”, owszem, firma z tradycjami, w której także pracują mieszkańcy naszego regionu, po prostu po wyczerpaniu jednego złoża przerzuci swoje siły na kolejne. Nie powstanie nowa firma, nie będzie nowych miejsc pracy i nie będzie gospodarczego rozwoju naszego regionu. Pomimo obietnic wielu, nawet najważniejszych polityków w kraju, którzy tak ochoczo odwiedzali Chełm przed kolejnymi wyborami.

PDCo ma też poważny problem ze swoim drugim projektem w Dębieńsku, na Śląsku, którym, podobnie jak u nas, zainteresowała się inna spółka skarbu państwa – JSW. I teraz, jak donosi Puls Biznesu, Prairie planuje przeznaczyć 80 mln zł na walkę o odszkodowanie przed arbitrażem sądowym. Australijczycy oficjalnie nie chcą komentować swoich zamiarów. Ale nieoficjalnie mówi się, że swoje straty wycenili nawet na 12 mld zł.

Co z kopalnią Sasina?

Przy okazji coraz częściej nasi Czytelnicy pytają, co z kolejną kopalnią, obiecywaną tym razem przez Jacka Sasina? Przed ostatnimi wyborami do parlamentu Sasin, który startował z jedynki PiS w okręgu chełmskim, zapewniał, że wspiera pomysł budowy kopalni i że nowy zakład, w okolicach Rejowca Fabrycznego, powstanie szybciej, niż się wszystkim wydaje. Zapewniał wówczas w rozmowie z nami, że już w ciągu dwóch lat rozpocznie się budowa kopalni. I chociaż powątpiewaliśmy w te słowa, przypominając, że słyszeliśmy już sporo obietnic w sprawie kopalni, J. Sasin upierał się, że „inni obiecują, a on będzie robił”. Jak więc mają się sprawy tej inwestycji?

We wrześniu 2019 roku Jastrzębska Spółka Węglowa otrzymała koncesję na rozpoznanie części złoża Chełm II w wydzielonym obszarze badań Rejowiec. Obszar ten obejmuje gminy Rejowiec, Wierzbica, Rejowiec Fabryczny oraz Siedliszcze i miasto Rejowiec Fabryczny. To teren, który już raz rozpoznawała i prowadziła na nim odwierty poprzedniczka JSW, czyli Kompania Węglowa. Mówiło się wtedy o kopalni w Pawłowie pod Rejowcem Fabrycznym, ale z tych planów nic nie wyszło.

Zgodnie z koncesją JSW ma wykonać w sumie tylko pięć odwiertów w poszukiwaniu węgla koksującego (C1, C2) na terenie gminy Rejowiec Fabryczny i Siedliszcze. Od września z żadnymi pracami spółka jednak nie ruszyła. A żeby zdążyć z budową kopalni za niecałe dwa lata chyba powinna już je wykonać. Ale JSW ma przyznaną koncesję na cztery lata, więc ma czas do… kolejnych wyborów?

W środę zapytaliśmy rzecznika JSW czy i kiedy firma planuje wykonać odwierty rozpoznawcze oraz czy ma umowy z właścicielami gruntów na to, aby wejść na ich pola. Do piątku odpowiedzi nie dostaliśmy.

Hieronim Zonik, burmistrz Sieldiszcza, mówi, że nikt z JSW nie kontaktował się z gminą. – Nie słyszałem też o tym, by firma zawierała jakieś umowy z właścicielami pól – mówi. – Nic się nie dzieje w tej sprawie.

Nikt z JSW nie kontaktował się także z wójtem gminy Rejowiec Fabryczny. – Kiedy Kompania Węglowa prowadziła odwierty, to jej przedstawiciele kontaktowali się z nami w kwestii np. przejazdów przez drogi gminne – mówi Zdzisław Krupa. (bf)