Po kieszeni Kowalskiego

Śmieci ostro w górę, ale nie dla każdego. O wiele mniej niż dotychczas zapłacą za wywóz odpadów przedsiębiorcy z terenu gminy Urszulin. Po kieszeni dostaną natomiast zwykli mieszkańcy, którzy od stycznia będą płacić nie 7,50 zł, lecz aż 12 zł za osobę – i to przy założeniu, że mają w domu kompostownik.

Nowy system ustalania stawek za odbiór śmieci krytykują niemal wszyscy: od samorządów, przez zwykłych mieszkańców do spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych. Nic w tym dziwnego, bo stawki rosną z roku na rok, i to lawinowo. Nie inaczej jest w gminie Urszulin. Na ostatniej sesji, która odbyła się w poniedziałek (2 grudnia) punkt odnośnie przyjęcia nowych stawek śmieciowych był najszerzej dyskutowany.

Odgórnie narzucone na gminy przepisy zakładają, że system śmieciowy powinien się samofinansować, czyli samorząd nie powinien dokładać do kosztów wywozu odpadów. Oczywiście jest to bardzo łatwe do osiągnięcia poprzez naliczenie odpowiednio wysokich opłat. – Problem w tym, że nasze kalkulacje są zatrważające – mówił na posiedzeniu wójt Tomasz Antoniuk.

– Odstawianie odpadów na składowiska jest coraz droższe, a segregacja, która z założenia miała być tańsza, generuje o wiele większe koszty. Dlatego, by system w miarę się samofinansował trzeba by przyjąć następujące stawki – rodziny do czterech członków – 15 zł za osobę miesięcznie, rodziny od 4 do 6 osób – 14 zł, a powyżej 7 – 13 zł za osobę – tłumaczył Antoniuk.

Gdyby takie stawki weszły w życie, podwyżka sięgnęłaby niemal 100 procent, bo dotychczas jedna osoba płaciła 7,50 zł. Dlatego wójt wprowadził autopoprawkę do swojego projektu zmniejszającą wysokość tych stawek o złotówkę dla każdej grupy. Te stawki, które będą obowiązywać od nowego roku, rada przyjęła 8 głosami. Są to oczywiście ceny za odpady segregowane.

W przypadku, gdy ktoś nie chce tego robić, zapłaci dokładnie dwa razy więcej. O złotówkę mniej od osoby zapłacą też te gospodarstwa domowe, które zadeklarują założenie kompostowników na odpady zielone. O wiele mniej (nawet trzykrotnie) zapłacą za to przedsiębiorcy. – Ta grupa stanowi jedynie ok. 5 procent grupy produkującej śmieci, więc te stawki nie będą miały dużego wpływu na cały system – tłumaczył wójt.

Zapowiedział też wzmożone kontrole, których efekty mogłyby nieco pomniejszyć straty z tytułu gminnej gospodarki śmieciowej. – Dysponujemy materiałami, które jasno pokazują, kto dopuszcza się nieprawidłowości, np. deklaruje segregację, a jej nie prowadzi. Jeśli kontrola to potwierdzi, karą będzie naliczenie podwójnej stawki – zakończył Antoniuk. (bm)