Udawał młodziaka, wykorzystał nastolatkę

Już sama myśl o tym, że ta historia wydarzyła się naprawdę, jest przerażająca. Jeszcze straszniejsze jest jednak to, że ta tragedia dziecka jest tylko jedną z wielu, a nie wszystkie zakończyły się ujęciem sprawcy. Kiedy wreszcie rodzice zrozumieją, że dziś prawdziwe zło czai się także w internecie?

Ze względu na charakter sprawy nie podajemy, gdzie dokładnie wydarzyła się ta historia. Nie to jest w tym wszystkim najważniejsze, a sam fakt, że miało to miejsce „u nas” i nie ma co udawać, że tego typu bulwersujące zdarzenia dzieją się „gdzieś daleko i nas nie dotyczą”.

Dziewczyna poznała go w internecie. Zaczepił ją pewnego jesiennego dnia na komunikatorze. Zwrócił uwagę na jej zdjęcie profilowe. Nie było wcale jakoś szczególnie wyróżniające się z tłumu innych – ot, zwykła nastolatka. Może nawet trochę skromna i delikatna, jak na dziewczyny w jej wieku.

To go przyciągnęło. Zagaił rozmowę, sypiąc komplementami, jaka jest ładna. Przedstawił się z imienia, napisał, że ma 18 lat, czyli niewiele więcej od niej. Na swoim koncie miał zresztą podaną datę urodzenia. Wtedy jeszcze nastolatka nie wiedziała, że fałszywą. Bo przecież w internecie można napisać wszystko i być tym, kim tylko się zechce.

Dziewczyna zwierzyła się internetowemu znajomemu, że ma pewien kompleks, małe piersi, a on poprosił o wysłanie zdjęcia, by móc ocenić. Nie znała go w realnym życiu, było jej więc łatwiej – wysłała zdjęcie, ale on chciał już więcej. Kiedy dziewczyna zaprotestowała, internetowy kolega zaczął jej grozić, że opublikuje tamtą fotografię na najbardziej popularnych stronach, z których korzystają jej sąsiedzi i znajomi ze szkoły. Przestraszyła się, więc robiła to, co jej kazał.

Trwało to dwa lata. W tym czasie nękał ją już nie tylko przez komunikator internetowy. Kazał wysyłać sobie SMS-y, co robi, nagie fotki i rozbierane filmiki, na których się dotykała. Zmuszał ją do wykonania różnych aktów seksualnych. Dziewczyna nawet nie wiedziała, jak ten człowiek ma właściwie na nazwisko i ile ma lat (najpierw myślała, że 18, potem – 20, 30, a gdy go zobaczyła – sądziła, że jest o wiele starszy). Znała tylko miejscowość, w której mieszka (nieraz chwalił się swoim bogactwem).

Prosiła, by dał jej spokój, a on za każdym razem obiecywał, że jeśli nastolatka zrobi, co każe, skasuje kompromitujące ją fotografie i filmiki, i zniknie z jej życia. Nie ufała mu, ale ze strachu brnęła w to dalej. Uwierzyła, że po spotkaniu na żywo, koszmar się skończy. Wykorzystał ją w lesie. Potem było jeszcze jedno takie spotkanie. Nikt z otoczenia nastolatki nie zauważył, że stała się jeszcze bardziej skryta i nerwowa.

Młodsza siostra dziewczyny jako pierwsza odkryła prawdę. Bała się jednak powiedzieć o wszystkim matce. Kiedy wreszcie ofiara internetowego zboczeńca przerwała milczenie, matka złożyła zawiadomienie w komendzie policji. W trakcie późniejszego postępowania przyznała, że wiedziała o problemach córki z akceptacją siebie – jak mówiła, dziewczyna zawsze uważała się za grubą i brzydką. Wiedziała też, że jej dziecko całymi dniami siedzi w swoim pokoju przed komputerem, nie widziała w tym jednak nic niepokojącego.

Śledczy namierzyli mężczyznę z internetu, który dwukrotnie wykorzystał nastolatkę i wielokrotnie zmuszał ją do wysyłania nagich zdjęć czy filmów oraz groził, że opublikuje je w „sieci”. Okazało się, że 36-letni dziś mąż i ojciec małej dziewczynki, tak jak opowiadał swojej ofierze, mieszka w sąsiednim powiecie.

W przeszłości był już karany za seks z nieletnią! Dziewięć lat przed omamieniem nastolatki zChełmszczyzny (w 2007 roku) dwukrotnie obcował z 14-latką, za co tamtejszy sąd skazał go na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat tytułem próby oraz grzywnę 1050 zł. Na czas próby miał też przebywać pod dozorem policji.

Prokuratura Rejonowa w Chełmie ma już gotowy akt oskarżenia przeciwko 36-latkowi. Przed chełmskim sądem będzie odpowiadał za przestępstwo z art. 199 kodeksu karnego, czyli doprowadzenie innej osoby do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności przez seksualne nadużycie stosunku zależności lub krytycznego położenia.

Prokurator nie wnioskował jednak o zastosowanie żadnego środka zabezpieczającego. Oskarżony przed sądem będzie odpowiadał zatem z wolnej stopy. Jako że był już skazany za seks z małoletnią, tym razem nie ma co liczyć na karę w zawieszeniu. (pc)

Specjaliści biją na alarm. Grooming, czyli uwodzenie dzieci / nastolatki przez internet jest dziś jednym z najpoważniejszych zagrożeń, o którym w dalszym ciągu rodzice nie zdają sobie nawet sprawy. Dziecko w „sieci” traci instynkt samozachowawczy, przez co staje się łatwym celem. Schemat działania psychopatów jest zawsze ten sam. Za pośrednictwem komunikatorów i portali społecznościowych zaczepiają dziewczyny. Zwracają uwagę na wiek, bo im młodsza, tym bardziej może być naiwna. Wybierają takie, które w prawdziwym życiu są ciche i zakompleksione; z problemami emocjonalnymi; wywodzące się z rozbitych rodzin. Podają się za rówieśników, dzięki czemu uwodzenie nieletniej staje się łatwiejsze.
Rodzice żyją w błędnym przeświadczeniu, że skoro ich dziecko nie „szlaja” się z kolegami nie wiadomo gdzie, a całymi dniami siedzi „pod ich okiem” we własnym pokoju, przed komputerem, to wszystko jest w porządku. Niestety, prawda jest taka, że to, co wielu rodziców nazywa „świętym spokojem” tak naprawdę może być ogromnym niebezpieczeństwem dla ich dziecka. Tym bardziej, że wiedzę o seksie nastolatki czerpią od rówieśników lub z internetu, bo rodzice nie rozmawiają z dziećmi o „tych sprawach”.