Empatia miasta tu nie sięga

Dokończenie budowy ul. Strumykowej  o dł. 175 m, w tym 35 m sięgacza, w którym brakuje nawet sieci wodociągowej, to trwająca już ponad 12 lat „niekończąca się opowieść” – piszą w liście do redakcji, zatytułowanym „Łabędzi Śpiew – dokończenie budowy ul. Strumykowej”, państwo Anna i Cezary Drob.


Ich list, opisujący batalię mieszkańców o te inwestycje, postawę lokalnych społeczników z zarządu dzielnicy i władz miasta, przytaczamy w całości: „Było wiele obietnic i nawet terminów rozpoczęcia prac. Zadanie było nawet ujęte w kilku kolejnych budżetach miasta Lublin. Jakież było nasze zdziwienie kiedy, w 2021 roku okazało się, że  inwestycja została definitywnie wykreślona z budżetu. Podobno stało się to ze względu na nieuczciwe zachowanie mieszkańców ??!!!!

W maju 2021 roku zorganizowaliśmy spotkanie z naszą radną P. Moniką Orzechowską. Ponownie przedstawiliśmy problem i poprosiliśmy o spotkanie w terenie z Prezydentem d/s inwestycji. Spotkanie odbyło się w czerwcu 2021 r. Nie było to jednak zebranie spokojne. Pierwszy przybył Pan, który od razu zaatakował nas informacją, że sięgacz jest drogą prywatną i tylko sami mieszkańcy są winni, że nie ma ulicy. Okazało się, że jest On przewodniczącym zarządu naszej dzielnicy. Zadajemy sobie i innym pytanie: jak gospodarz terenu może rozpowszechniać niesprawdzone informacje?

Przybyli wraz z Nim inni członkowie rady dzielnicy dokładnie powtarzali sugestie przewodniczącego Zarządu Dzielnicy Szerokie. Co więcej przybyły P. Prezydent, też chyba przyjął za pewnik absurdalne sugestie P. Przewodniczącego i dopiero od nas dowiedział się, że sięgacz jest jednak terenem miasta, a temat ogólnie jest skomplikowany i sięga okresu podejmowania uchwały RM Lublin w roku 1995.

Jak wspomnieliśmy na wstępie, w sięgaczu o dł. 35 m brakuje sieci wodociągowej. Z tego powodu nie możemy przebudować przyłącza do naszego budynku, a te prace są pilne i  niezbędne. W wyniku działań miasta nasz obecny wodomierz znalazł się w terenie otwartym pasa drogowego ul. Nałęczowskiej. Miasto nie miało 20.000 zł  i Pan Prezydent dał nam propozycję nie do odrzucenia: my mamy wybudować brakujący odcinek sieci na swój koszt, a miasto zwróci nam połowę kwoty w terminie do trzech lat. Pan Prezydent nie zadał sobie żadnego trudu, aby zrozumieć naszą sytuację. Zapoznaliśmy się z warunkami jakie musielibyśmy spełnić, a przede wszystkim z kosztami. My jesteśmy oboje emerytami. Dla Pana Prezydenta wydać ponad 20.000 zł nie byłoby żadnym uszczerbkiem, dla nas, niestety, tak. Musielibyśmy wystąpić o kredyt. Zabrakło spokojnej rozmowy, zabrakło odrzucenia nieprawdziwych sugestii jednego człowieka. Zabrakło zwykłej ludzkiej  empatii.

W ostatnich dniach na głównej nitce niewybudowanej ulicy miasto wylało asfalt. W sięgaczu nie ma sieci i nie ma asfaltu. Emerytom nie jest potrzebny… W sieci społecznościowej jest za to zdjęcie P. Przewodniczącego jako dobrodzieja mieszkańców.”

W kolejnym numerze poprosimy władze miasta o ustosunkowanie się do listu. RB

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here