Partyjne przepychanki

Nie ma chyba takich kosztów (publicznych), jakich nie chcieliby ponieść w swoim (partyjnym) sporze wojewoda lubelski z zarządem województwa lubelskiego.


Po zakwestionowaniu przez wojewodę Przemysława Czarnka uchwały Sejmiku Województwa Lubelskiego, zmieniającej statut Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska tak, by jego rada nadzorcza mogła podejmować uchwały tylko jednogłośnie (uchwała było odpowiedzią na przegłosowaną przez PiS ustawę o zmianie składów rad nadzorczych WFOŚ i pozostawienie w nich tylko jednego przedstawiciela samorządu województwa przy czterech obsadzanych przez ministra środowiska), koalicja PO-PSL sposobi się do zaskarżenia rozstrzygnięcia nadzorczego, a sam Fundusz praktycznie nie działa. O sparaliżowanie jego prac wzajemnie obwiniają się wojewoda i marszałkowie.

Kolejny spór partyjny?

I oczywiście nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za ten stan rzeczy. Radni koalicji obwiniają wojewodę, wskazując, że „znowu rzuca kłody pod nogi”. Prawo i Sprawiedliwość broni swojego partyjnego kolegi, podnosząc, że to PO-PSL „przywróciły niechlubną tradycję liberum veto”, domagając się jednomyślności w radzie WFOŚ. PiS podkreśla też, że to ludowcy i Platforma stoją na straży partyjniactwa, bowiem tym jedynym członkiem rady, desygnowanym przez sejmik, jest radny PSL Adam Rychliczek. Z kolei PSL krytykuje centralistyczne dążenia Prawa i Sprawiedliwości, sprowadzające się do odbierania kolejnych kompetencji samorządom. W nowym systemie czterech z pięciu członków rad nadzorczych wskazywać ma minister środowiska.

Partyjni „fachowcy”

Głos w sprawie postanowił zabrać też szczególnie zainteresowany – Zarząd WFOŚ. „Drugie posiedzenie Rady Nadzorczej odbyło się 4 sierpnia 2017 r. Porządek obrad przewidywał podjęcie uchwał w sprawie udzielenia dotacji na łączną kwotę 5  881  000 zł. W związku z decyzją wojewody rada nie podjęła żadnej uchwały. Kolejne posiedzenie Rady Nadzorczej WFOŚiGW zostało zaplanowane na 1 września 2017 r. Jednak w obecnej sytuacji, RN w dalszym ciągu nie ma podstaw prawnych do podejmowania uchwał. W blisko 25-letniej działalności Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie po raz pierwszy mamy do czynienia z tak kuriozalną sytuacją. Zmieniały się składy osobowe zarządu i rady nadzorczej, ale nigdy żaden z tych organów nie był ,,sparaliżowany” przez decyzję organu nadzoru. Na dzień dzisiejszy 11 podmiotów oczekuje na decyzję RN w sprawie udzielenia pożyczek, na łączną kwotę w wysokości 7  647  000 zł na dofinansowanie zadań których koszt całkowity wynosi 13  830  376 zł” – głosi stanowisko prezesów Funduszu, apelujących do wojewody o wycofanie się z walki z ich instytucją, przez którą jej praca została sparaliżowana i nie może udzielać oczekiwanych przez gmin pożyczek. Dla porządku można nadmienić, że Zarząd WFOŚ stanowią m.in. czołowi w powiecie lubelskim politycy PSL – Wojciech Piekarczyk i Lucjan Orgasiński, a także Grzegorz Nowakowski z PO.
Z kolei wojewoda uważa, że to Sejmik dokonał zamachu na demokrację w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie, przyjmując statut, w którym nakazał jednogłośność i obecność pełnego składu, wiedząc, że ma tam swojego przedstawiciela i może za jego pomocą sparaliżować prace rady nadzorczej. Czarnek przekonuje, że unieważnienie przez niego zapisu w uchwale sejmiku, mówiącego o jednogłośności w podejmowaniu decyzji przez RN WFOŚ, idzie na rękę radzie nadzorczej po to, aby mogła ona funkcjonować również w składzie bez jednego członka, jeśli ktoś się rozchoruje i podejmować decyzję większością głosów, tak jak to normalnie w demokracji wygląda. TAK