Porażka na pożegnanie

START KRASNYSTAW – ORLĘTA ŁUKÓW 1:4 (0:3)


0:1 – Soćko (33 karny), 0:2 – Bulak (41), 0:3 – Łukasiewicz (45+2), 1:3 – Szponar (70), 1:4 – Purzycki (90+2).

START: Zenka – Lenard, Dworucha (55 Mietlicki), Kwiatkowski, Adamiec, Kabasa, Kowalski (46 Florek), Wójtowicz, Szponar, Chariasz, Drapsa.

Wynik dużo gorszy niż gra – tak ostatni w tym sezonie występ swoich podopiecznych skwitował trener Startu Paweł Kamiński. Gospodarze przystąpili do meczu bez kilku zawodników, w tym trzech ukaranych czerwonymi kartkami w spotkaniu z MKS Ryki. – Zagraliśmy bez nominalnych środkowych obrońców – zaznacza szkoleniowiec Startu. – Straciliśmy cztery gole, ale żadnego po składnej akcji rywala.

Najpierw rzut karny, którego można było uniknąć, potem nasz pomocnik zagrywa piłkę do swojego bramkarza, ale zbyt lekko, przejmuje ją rywal i w sytuacji sam na sam podwyższa wynik, a przed zejściem do szatni na przerwę stały fragment gry dla przeciwnika i kolejny gol. Mieliśmy swoje sytuacje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać.

Z kolei każdy najmniejszy nasz błąd był bezlitośnie wykorzystany przez przeciwnika. Nasz ostatni mecz wyglądał zatem jak cała ta runda. Niby gramy fajnie, wymieniamy podania, stwarzamy sytuacje, a przychodzi jedna akcja, rzut karny dla rywala i tracimy gola – dodaje P. Kamiński.

Już przed tygodniem było wiadomo, że Start nie ma szans na utrzymanie się w IV lidze. – Problemy kadrowe, choć w okresie przygotowawczym frekwencja na treningach i sparingach była niezła, również zrobiły swoje. Dodatkowo mieliśmy ciężki terminarz, bo zespoły z góry tabeli gościliśmy w Krasnymstawie, z kolei jechaliśmy do zespołów uwikłanych w walkę o utrzymanie.

Niemniej jednak tę drużynę stać na to, by mogła po roku wrócić do czwartej ligi – twierdzi P. Kamiński. Dzięki zwycięstwu nad Startem zespół Orląt Łuków uratował się przed degradacją do bialskiej ligi okręgowej. (r)