Słodkie wspomnienia

Cukier, o którego braku i horrendalnych cenach tak teraz głośno, powinniśmy mieć swój. A na pewno nie brakowałoby go nam, gdyby nie zlikwidowano cukrowni w naszym miasteczku – mówią mieszkańcy Rejowca. A jego burmistrz dodaje, że produkowano w niej najlepszy cukier w Polsce.

Przez lata cukrownia w Rejowcu dawała pracę i produkowała wyśmienity cukier.

– Żadna nowoczesna cukrownia nie wyprodukuje takiego kryształu, jaki tu powstawał. Nie bez kozery zawsze mieliśmy pierwszą pozycję w „zjednoczeniu”. To są fakty historyczne – wspomina Tadeusz Górski, burmistrz Rejowca.

Niestety, tamtejsza cukrownia była też pierwszą wygaszoną w Polsce, chociaż do końca podejmowano próby, aby jej majątek i tradycja nie poszły na zatracenie.

– Pod koniec 2003 roku była szansa, żeby gmina wspólnie z Polskim Związkiem Pszczelarskim przejęła zakład i produkowała na jego bazie brązowy cukier – mówi T. Górski. – Poprzedzone to było dziesiątkami rozmów, spotkań, petycji i próśb i zaangażowaniem naszych lokalnych polityków. Wszystko wskazywało na to, że ówczesny rząd PSL i SLD ostatecznie zgodzi się przekazać gminie majątek wygaszanej cukrowni. Ale doszło do rozpadu koalicji i lewica przekreśliła nasze plany.

Burmistrz Górski nie szczędzi gorzkich słów pod adresem rządzącego wtedy Leszka Millera. I to jego obarcza winą za to, że po cukrowni praktycznie nie ma śladu.

– Stwierdził, że to byłaby korupcja, gdyby zgodził się przekazać ten majątek, ale przecież nie miał przekazać go nikomu prywatnie, tylko samorządowi gminy – wspomina dzisiaj T. Górski.

Maszyny zostały sprzedane a jeden z głównych magazynów zburzony. Ściana, na której widniała data budowy zakładu, ostała się dzięki interwencji konserwatora zabytków. Wjazdu na teren zakładu, pomimo pozostałej bramy i budynku portierni już nikt nie strzeże. Część pomieszczeń dawnego biurowca przerobiono na mieszkania. I tyle dobrego, bo gdyby stały puste, zmarniałyby doszczętnie.

Decyzją Krajowej Spółki Cukrowej zakład w Rejowcu połączono z Cukrownią Krasnystaw. Co oznaczało de facto likwidację. Przerobu w Rejowcu już nie było. Buraki wywożono do Krasnegostawu, a do Rejowca wracał cukier i wysłodki do magazynów. Na otarcie łez przez chwilę produkowano tu europalety. Okoliczni plantatorzy zaczęli rezygnować z uprawy buraka cukrowego. Dzisiaj na większą skalę zajmuje się tym tylko kilku rolników. Ale pamięć o zakładzie, dzięki któremu miasteczko tętniło życiem, nie minęła. Gdy od kilkunastu dni mówi się o kryzysie na rynku cukru, jego braku w supermarketach i horrendalnych cenach, mieszkańcy mówią, że czego jak czego, ale cukru mogło nam nie brakować.

– Nie wiadomo czy problem jest prawdziwy, czy napędzany przez spekulantów, ale komu przeszkadzało, żeby cukrownia funkcjonowała? – pytają teraz. Branżowe media podają, że kryzys na rynku cukru trwa tak naprawdę od momentu, kiedy z eksportera cukru Polska została jego importerem, czyli likwidacji kolejnych zakładów (m.in. w Łapach, Brześciu Kujawskim i Lublinie w 2008 roku). Analogicznie tyle, że przez wojnę na Ukrainie, brakuje nam teraz węgla i gazu. A pisaliśmy wiele razy, że i na jego wydobycie, a co za tym idzie energetyczną niezależność, mieliśmy ogromną szansę.

Zaprzepaszczono budowę kopalni Jan Karski pod Siedliszczem. To był jeden z najbardziej zaawansowanych projektów, którego realizacja miała skończyć się na przełomie tego i przyszłego roku. Nic nie wyszło z obiecanek wicepremiera i posła z naszego okręgu Jacka Sasina, który już dwa lata temu obiecywał rozpoczęcie budowy kopalni pod Rejowcem. Podobno wicepremier obiecuje teraz kopalnię mieszkańcom Tomaszowa Lubelskiego, co może oznaczać jedynie tyle, że teraz z tamtego okręgu będzie się chciał dostać do parlamentu.

Obiecujące odwierty w poszukiwaniu gazu łupkowego, które z kolei Orlen prowadził na terenie naszego województwa, m.in. w Syczynie pod Wierzbicą, też nie skończyły się przemysłowym wydobyciem. Wtedy Orlen uznał, że nie jest to opłacalne. Byłoby teraz? (bf)