Victoria trzyma formę

VICTORIA ŻMUDŹ – POWIŚLAK KOŃSKOWOLA 2:1 (0:0)


1:0 – Lecki (60), 1:1 – Koprucha (65 karny), 2:1 – Furta (68).

VICTORIA: Porzyc – K. Sawa, Paskiv, Pogorzelec, Przychodzień, Misztal (84 Flis), Ścibior (78 J. Sawa), Brzozowski, Kasprzycki (75 Persona), Furta, Lecki (63 Fronc).

W siedmiu ostatnich meczach piłkarze Victorii Żmudź zdobyli aż 17 punktów, na 21 możliwych do uzyskania! Ograli przy tym wyżej od siebie notowanych przeciwników, m.in. Lubliniankę, rezerwy Górnika Łęczna, a w ostatnią sobotę Powiślaka Końskowola.

– Wygraliśmy w pełni zasłużenie, z przebiegu meczu stworzyliśmy sobie więcej sytuacji do zdobycia gola, niż rywal. Trzeba przyznać, że Powiślak to nie jest ta sama drużyna, co w poprzednim sezonie. Zaszły w niej spore zmiany kadrowe, aczkolwiek młodzi chłopcy potrafią grać w piłkę i nasz sobotni mecz był ciekawym widowiskiem – mówi Piotr Moliński, trener Victorii.

W pierwszej połowie zarówno jedni jak i drudzy mogli cieszyć się ze zdobytych bramek, ale oba zespoły grały nieskutecznie. Najlepszą okazję w drużynie Victorii zaprzepaścił Jurij Furta, który trafił w poprzeczkę. Po zmianie stron prowadzenie gospodarzom dał Piotr Lecki, ale kilka minut później strzałem z rzutu karnego wyrównał były zawodnik Chełmianki, Damian Koprucha. – To był najgroźniejszy piłkarz Powiślaka w tym meczu. Stwarzał nam najwięcej problemów, wygrywał pojedynki główkowe z Tomkiem Pogorzelcem, z którym trudno się rywalizuje. Na szczęście dla nas więcej goli Koprucha nam już nie strzelił – zaznacza trener Moliński.

Po wyrównującej bramce Victoria szybko odpowiedziała trafieniem Jurija Furty, który wykorzystał prostopadłe podanie. W końcówce spotkania Powiślak starał się zdobyć wyrównującego gola, ale gospodarze utrzymali korzystny wynik do ostatniego gwizdka sędziego.

– Mamy swój cel, czyli miejsce w pierwszej ósemce na koniec ligi, i konsekwentnie go realizujemy. Przed nami mecz w Rykach, który zrobimy wszystko, by wygrać, a następnie przyjedzie do nas zespół Orląt Łuków. Chcemy podtrzymać dobrą passę, złapaliśmy formę i oby tak dalej! – dodaje P. Moliński.(r)